Radosław Sikorski najwyraźniej uważa internautów za idiotów. Czytaj
Desperackie notowania wymagają aż tak desperackich ruchów? Czytaj
Żart z Jarosława Kaczyńskiego zamienił się w kpinę z największej telewizji informacyjnej w Polsce.
Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Tydzień temu 26-letni pan Paul Chambers szykował się do podróży. Niestety, okazało się, że jego lot z lotniska w Doncaster został odwołany z powodu opadów śniegu. Chambers wrócił do domu i wyładował frustrację tak, jak robi to obecnie wielu ludzi – wpisem w Internecie. A dokładnie na serwisie twitter.com. Niedoszły turysta opisał swoją sytuację, dodając na końcu:
…Cholera! Lotnisko 'Robin Hood' zamknięte. Macie tydzień i trochę by uporządkować swoje sprawy, inaczej wysadzę to lotnisko w powietrze. (tłumaczenie: Disease)
Jakież było zdziwienie Chambersa oraz jego rodziny, gdy kilkadziesiąt godzin później do ich drzwi zapukała policja. Matka nieszczęsnego twitterowicza myślała, że chłopak brał udział w wypadku samochodowym. Tymczasem zatrzymano go na mocy "Terrorism Act" jako podejrzanego o terrorystyczne groźby. Chambersa przesłuchiwano siedem godzin i aresztowano. Dopiero 11 lutego sąd zadecyduje o jego dalszym losie. Komputer stacjonarny, laptop oraz ipoda Chambersa skonfiskowano, a "groźbę" wykasowano z Sieci. "Terrorystę" na czas śledztwa zwolniono z pracy, a lotnisko w Doncaster już ogłosiło, że do końca życia Chambers nie ma na nie wstępu.
Opisujący sprawę "Daily Mail" nie podaje, jak właściwie policja dowiedziała się o zapisku na Twitterze. Konto Chambersa obserwuje kilkaset osób – jedna z nich mogła donieść. Zapewne jednak to same służby na bieżąco kontrolują internetowe wpisy, wychwytując słowa kluczowe.
W ten sposób, dzięki żartowi w Internecie, młody mężczyzna został pozbawiony wolności, pracy i drogiego sprzętu. Przeciwnicy praw w rodzaju "Terrorism Act" ostrzegali, że takie zapisy pozwalają zniszczyć każdego. Jak widać, mieli rację.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Jestem psycholem i już.
tak sobie to przetłumaczyłeś? To teraz przetłumacz resztę i powiedz czy to ma sens.
Głupota i tyle. Tak jak u nas zatrzymywanie pijaczka bluźniącego na prezydenta.
Lewy Sierpowy - lewicowy punkt widzenia
http://lewysierpowy.blox.pl
A na serio - tylko czekać, aż jakiś idiota wniesie ten sam patent karania do Polski.
"nieszczęsnego twitterowicza myślała"
"zapisku na Twitterze"
Ciekawe.
A jak koscił katolicki nękał Galileusz za mówienie prawdy to dobrze było. Jeśli katolik to dobrze mu. Niech posmakuje to zmadrzeje.
Takich metod Hitler używał.