Prowadzący "Warto rozmawiać" dalej lansuje teorie o spisku. Tym razem w filmie dokumentalnym. Czytaj
Twórcy "Solidarnych 2010" znów za kamerą. Czytaj
Cotygodniowa pogadanka nie wystarczy, żeby wszyscy uwierzyli w prawdy objawione. Czytaj
Oficjalnie Żydów jest w Polsce może ze 20 tysięcy. Nieoficjalnie - parę milionów. Knujących w ukryciu przeciw Polakom. Jak niegdyś Mickiewicz, Słowacki czy Stanisław August Poniatowski. Czytaj
Polska młodzież chce, by szkoła uczyła o seksie. Bo, jak się okazuje, nastolatki nad Wisłą to seksualni analfabeci, którzy pilnie potrzebują fachowej pomocy. Czytaj
Zaczęła się nieoficjalna żałoba narodowa po tragedii w Halembie. Pytanie, czy to musi tak wyglądać i czy musimy brać w tym udział. Czytaj
Dobrali się, trzeba przyznać. Czytaj
Beatyfikacja papieża osiadła na mieliźnie. Oficjalnie to sprawa procedur, nieoficjalnie - celowe wyhamowanie słynnego "Santo Subito". Czyżby JPII z jakichś powodów naprawdę nie zasługiwał na aureolę? Czytaj
Nastolatka zrobi bardzo wiele dla przedmiotów widzianych za sklepową szybą. No bo dlaczego nie? Czytaj
Tydzień temu w USA wywołał sensację tekst z "Newsweeka" - mówiący o tym, że Biblia nie zabrania małżeństw gejów. Ale jest nawet gorzej. Dokładnie przeczytane, Pismo Święte w ogóle homoseksualizmu nie odrzuca. Czytaj
W Internecie pojawiło się nagranie, które może narobić sporo kłopotów kandydatowi PO. Czytaj
Karol Karski z PiS rusza na odsiecz. Czytaj
Widzicie ten fotomontaż? Za jego umieszczenie w internecie 33 –letni nauczyciel angielskiego dostanie najprawdopodobniej pół roku więzienia w zawieszeniu, bo obraził uczucia religijne. Gdzie się to zdarzyło? A tu, w Polsce. Czytaj
Co za pech!
Nie cichną echa po poniedziałkowym dokumencie Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego "Solidarni 2010", który jak żaden inny materiał o żałobie oddał głos ludziom, którzy odrzucają oficjalne fakty i przeczuwają, że za smoleńską katastrofą stoją Rosjanie, ewentualnie polski rząd.
Wczoraj przetoczyła się przez postępowe media fala oburzenia, którą łatwo było zbyć argumentem, że nikt w tym filmie nie udawał, a poza tym materiał, choć ideologicznie skrzywiony, pokazywał jakąś prawdę o tych dniach.
Dziś jednak pojawiło się pytanie, czy rzeczywiście wszyscy byli w filmie autentyczni. "Dziennik" ustalił bowiem, że jeden z głównych bohaterów filmu, łkający przed pałacem prezydenckim męzczyzna to zawodowy aktor:
W ciągu pierwszych 20 minut filmu pojawia się on na ekranie sześć razy. W rozmowie z "DGP" zapewnił, że jego udział w tej produkcji ma charakter prywatny. Nie chciał natomiast odpowiedzieć na pytanie, czy poinformował twórców reportażu o swojej profesji. I czy za występ przed kamerą zainkasował gażę.
Mężczyzna jest do obejrzenia tutaj (od 2:58):
Jan Pospieszalski twierdzi, że o profesji bohatera filmu dowiedział się po montażu (podobnie jak Tomasz Sekielski o istnieniu nieistniejącej pielęgniarki Ewy). I że każdy ma prawo wyrażać swoje emocje.
Tu oczywiście zgoda, ale gdyby tu chodziło o jakąkolwiek inną profesję (może poza asystntem samego Pospieszalskiego) "Dziennik" nie rzuciłby tego jako news dnia na swoją stronę, bo jego wykształceni i na co dzień walczący ze stereotypami redaktorzy wiedzą, jakie skojarzenia może tu mieć prosty czytelnik "Dziennika Gazety Prawnej".
Pospieszalski może udawać, że nic się nie stało, ale w przyszłości z pewnością uważniej zajrzy bohaterom w papiery.
I wytnie fragmenty, gdy mówią, że tego samego dnia byli u fryzjera.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
nawet filmu o żałobie nie potrafią zrobić bez manipulacj, żenada...
co za różnica jaki uprawia zawód?
Gratulacje!!!