Bronisław Komorowski jeszcze nawet nie objął funkcji prezydenta, a już zachowuje się jakby "nie chciał, ale musiał". Czytaj
Oficjalnie Żydów jest w Polsce może ze 20 tysięcy. Nieoficjalnie - parę milionów. Knujących w ukryciu przeciw Polakom. Jak niegdyś Mickiewicz, Słowacki czy Stanisław August Poniatowski. Czytaj
Polska młodzież chce, by szkoła uczyła o seksie. Bo, jak się okazuje, nastolatki nad Wisłą to seksualni analfabeci, którzy pilnie potrzebują fachowej pomocy. Czytaj
Zaczęła się nieoficjalna żałoba narodowa po tragedii w Halembie. Pytanie, czy to musi tak wyglądać i czy musimy brać w tym udział. Czytaj
Dobrali się, trzeba przyznać. Czytaj
Beatyfikacja papieża osiadła na mieliźnie. Oficjalnie to sprawa procedur, nieoficjalnie - celowe wyhamowanie słynnego "Santo Subito". Czyżby JPII z jakichś powodów naprawdę nie zasługiwał na aureolę? Czytaj
Nastolatka zrobi bardzo wiele dla przedmiotów widzianych za sklepową szybą. No bo dlaczego nie? Czytaj
Tydzień temu w USA wywołał sensację tekst z "Newsweeka" - mówiący o tym, że Biblia nie zabrania małżeństw gejów. Ale jest nawet gorzej. Dokładnie przeczytane, Pismo Święte w ogóle homoseksualizmu nie odrzuca. Czytaj
W Internecie pojawiło się nagranie, które może narobić sporo kłopotów kandydatowi PO. Czytaj
Karol Karski z PiS rusza na odsiecz. Czytaj
Widzicie ten fotomontaż? Za jego umieszczenie w internecie 33 –letni nauczyciel angielskiego dostanie najprawdopodobniej pół roku więzienia w zawieszeniu, bo obraził uczucia religijne. Gdzie się to zdarzyło? A tu, w Polsce. Czytaj
Znany bloger Tusk Watch zwrócił uwagę na pewien zadziwiający, a całkowicie pomijany szczegół wydarzeń tragicznego dla Polski dnia. Otóż w udzielanych dziennikarzom (zarówno krajowym, jak i zagranicznym) wypowiedziach Bronisław Komorowski podkreślał, że 10 kwietnia rano był w Budzie Ruskiej na Mazurach. Tak na przykład opisywał dramatyczny poranek Jacek Żakowski w artykule "Polityki" z 24 kwietnia 2010:
Kiedy prezydencki samolot rozbił się pod Smoleńskiem, marszałek był w swoim letnim domu w Budach Ruskich na Pojezierzu Suwalskim. Dobre cztery godziny jazdy od Warszawy. Sytuacja zaskoczyła go tak samo jak wszystkich.
W opublikowanym w podobnym czasie wywiadzie dla francuskiego "Le Monde" przyszły prezydent mówił, jak to poprosił (również przebywającego w Budzie Ruskiej syna) o wyprasowanie koszuli, ubrał ciemny garnitur i udał się samochodem do Warszawy.
Niby sprawa jest prosta – ale w Polsce ostatnio nic takie proste nie jest. Tusk Watch przypomniał bowiem, że 10 kwietnia media pełne były doniesień o marszałku Sejmu jadącym do Warszawy z... Trójmiasta. Można by uznać, że to efekt oczywistego w takim momencie chaosu informacyjnego. Jednakże, co istotne, dziennikarze nie wzięli "newsa" o Komorowskim w Trójmieście z powietrza. O tym, że marszałek jedzie do Warszawy znad morza, a nie z Mazur poinformowała bowiem jego własna kancelaria. Krótką depeszę PAP z komunikatem Kancelarii Marszałka Sejmu nadal możemy odnaleźć np. w portalu gazeta.pl:
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wraca z Trójmiasta do Warszawy - poinformowała kancelaria marszałka. Według konstytucji z chwilą śmierci prezydenta RP jego obowiązki wykonuje marszałek Sejmu.
Dziennikarze mogli nie wiedzieć, ale jak to się stało, że sejmowi urzędnicy nie wiedzieli, gdzie jest ich szef? Przecież skądś się ten komunikat wziął. Musiał być jakiś kontakt między Komorowskim a jego ludźmi. Trudno uwierzyć, że ktoś wpisał do komunikatu coś ot, tak sobie. A jeśli nawet, to czemu akurat Trójmiasto, a nie akurat Zakopane lub Białystok?
Oczywiście, pojawia się pytanie, dlaczego właściwie opinia publiczna miałby być wprowadzana w błąd? Czemu ktoś chciałby ukryć miejsce pobytu marszałka Sejmu rankiem 10 kwietnia?
Jest już teoria spisku głosząca, że Komorowski i Tusk (który akurat był w Trójmieście z pewnością) razem czekali na doniesienia ze Smoleńska. Moim zdaniem jednak powód manipulacji mógł być bardziej prozaiczny.
Jak wiemy, nazwa miejscowości, w której wypoczywa Komorowski nie jest zbyt szczęśliwa. Któryś z urzędników zapewne pomyślał: Jak to będzie w takiej chwili wyglądało, że marszałek wyjechał z Ruskiej Budy!
No tak, ale z drugiej strony wciąż nasuwa się pytanie: Czemu akurat Trójmiasto? Przecież miejsce pobytu Komorowskiego 10 kwietnia nie było zbyt istotną kwestią. Wystarczyłoby podanie przez kancelarię, że marszałek jedzie z Mazur...
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
On z tej budy nigdy nie wyszedł, on tam siedzi wpięty do MichniXa a na wiejskiej jest jego klon ;f
Odpowiadając, powtórzę co powtarzam od lat: bez uporządkowania percepcji Polaków na poziomie podstawowym, o żadnej naprawie Polski mowy być nie może. Wszystko co zepsute, należy naprawiać zaczynając od fundamentów, skoro bez zdrowych fundamentów nie sposób skonstruować niczego trwałego, a błędy popełnione na tym poziomie skutkują negatywnymi konsekwencjami na każdym piętrze i w każdym innym wymiarze naszej egzystencji.
Mówiąc klasykiem: to oczywista oczywistość, że nie ma dla Polski ratunku bez powrotu do tradycyjnej definicji przyzwoitości, oferującej szansę rozróżnienia tego co naprawdę polskie od tego, co tylko inni za polskie każą nam uważać. Nie ma mowy o przyzwoitość bez nazwania dobra dobrem, a zła złem. Tylko przyzwoitość pozwala określić relacje między tym jak postępujemy, a tym, jak postępować powinniśmy, tym samym stanowi ona źródło zarówno moralności jak i systemu praw, które na tej moralności opieramy i do przestrzegania których się zobowiązujemy.
- U nas niel'zia diełat' posadku! U nas tuman!
Kapitan Tu-154M:
- Budiem diełat', u nas toże Tuman!
Poza tym śmierci nie życz nikomu - jest i tak nieuchronna.