Za trzy dni rozpoczynają się główne uroczystości 750-lecia lokacji Krakowa. Trwają ostatnie przygotowania. Tymczasem do rangi wielkiej afery urosła sprawa nieobecności prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czytaj
W walczącym z największą falą w historii mieście trwa brudna kampania wyborcza. Czytaj
W 2057 roku Unia Europejska wciąż będzie istnieć, możliwe nawet, że znacznie większa. Ale na pewno nie będzie państwem federalnym z własnym prezydentem. Tak mówią Europejczycy z pięciu państw starej UE oraz Amerykanie w sondażu zamówionym na 50-lecie Traktatów Rzymskich. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
750-lecie lokacji królewskiego miasta to wielka sprawa. I okazja do promocji, podobno największej w dziejach Krakowa. Okazję tę miasto wykorzystuje bezbłędnie. Na ulicach w całej Polsce pojawiło się 2 tysiące plakatów, przedstawiających steranych nocnym życiem w Grodzie Kraka gdańskiego Neptuna, warszawską Syrenę i toruńskiego Kopernika, którym ciężko jest wrócić do siebie.
Pojawił się też spot reklamowy, w którym owe poważne persony prowadzą niezbyt poważną konwersację. Do obejrzenia w kinie i telewizji oraz oczywiście u nas:
Fajne, nieprawdaż? Tym bardziej, że wymyśliły to władze miasta, a nie firma wprowadzająca na rynek nową markę dla młodzieży. Warto by to docenić, bo zazwyczaj trudno o poczucie humoru wśród urzędników. Równie zresztą trudno o profesjonalizm, a prezentowana kampania jest jak z obrazka.
No właśnie! Dla jednych fajne, dla innych... żenujące. Pojawiły się mianowicie głosy, że Kraków, niby to walczący z przesadnie balującymi turystami z zagranicy, taką reklamą tylko utrwala wizerunek stolicy plebejskiej rozrywki.
Krakowska "Gazeta Wyborcza" cytuje dziś oburzonych czytelników:
Skacowany Posejdon i Syrenka to ma być promocja Krakowa? Dalej władze miasta lansują Kraków jako miejsce, gdzie przyjeżdża się na libacje. Żenujące.
Żenada. Neptun najwidoczniej bił się z kimś albo tak sie spił, że upadł i ząb złamał. Przyjechali sią narąbać i zostają. A ja w takim razie wyjeżdżam...
Super, kolejna genialna kampania. A ile to ja się już usłuchałam, że trzeba skończyć z wizerunkiem Krakowa jako miejsca, gdzie można się nachlać. Ale widocznie nikt nie ma innej wizji Krakowa. Ot, taka speluna i burdel Europy.
Marcin Helbin, rzecznik prezydenta Krakowa, pytany przez "Gazetę" o interpretację filmiku, udawał zdziwionego:
"GW": A z czym się Panu kojarzą trzy wyraźnie zmęczone osoby budzące się rano na Rynku?
Helbin: Z doskonałą zabawą podczas 750-lecia lokacji. Wyobrażam sobie, że wróciły one z nocnego koncertu, że np. wysłuchały na Rynku koncertu Ennia Morricone.
"GW": Morricone tak zmęczył Neptuna, że aż mu się ząb złamał?
Helbin: Może potknął się gdzieś w tłumie ludzi i złamał mu się trójząb?
No to wszystko jasne. Pytanie tylko, czego tu się wstydzić. Każdy naród ma swoje wady.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Zawsze jak coś złego to Kraków!!
Brawo Panie Majchrowski. Zresztą... czego tu się spodziwać po takim człowieku.
ludzie wszędzie bawią się pijąc, nie tylko w Polsce i nie tylko w Krakowie.
cycek należy zlikwidować.
w IV Rzeczpospolitej Syrenka będzie mieć biusthalter, a Neptun kalesony! Odnowa moralna!