Wiceszef BOR stracił pracę. Nie wzbudziłoby to kontrowersji, gdyby nie fakt, że człowiek ten nazywa się Jarosław Kaczyński. Czytaj
Jeśli wierzyć gazetom, PiS idzie w ślady SLD. Z partii-monolitu przekształca się w gniazdo os, w którym każdy walczy z każdym. Nawet brat bratu wilkiem. Czytaj
Jarosław Kaczyński szarżuje. Jego zdaniem, "Gazeta Wyborcza" i RMF walczą z polskością. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Dla wyznawców Chrystusa Pakistan to piekło na ziemi. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Półtora roku pracy wywróci się o jeden dokument? Czytaj
SIły dobra mogły choć raz pękać ze śmiechu. Czytaj
O tym, jak premier o mało nie wykończył funkcjonariuszy swoim spóźnialstwem, pisze "Gazeta Wyborcza". Gazecie poskarżyły się oczywiście źródła bliskie borowikom. Mailowo. Oto fragment maila, który ktoś z rodziny jednego z BOR-owców wysłał do redakcji "GW":
Przez cały ten czas funkcjonariusze, którzy mieli zostać odznaczeni w nagrodę, stali w upale w mundurach. Zasłabł tylko jeden. A premier w swoim przemówieniu nawet nie przeprosił za spóźnienie.
Ale to nie wszystko. Na uroczystość przyjechały ponoć całe rodziny borowików, w nadziei że zobaczą jak Jarosław Kaczyński wręcza ich bliskim odznaczenia. I co? Ano figa z makiem! Premier zwyczajnie tę część uroczystości pominął, a chwilę uwagi poświęcił jedynie osobom nominowanym na wyższe stanowiska.
Rzecznik BOR, kpt Dariusz Aleksandrowicz tłumaczy na łamach "GW", że to nic szczególnego:
Zdecydowaliśmy, że skoro publiczność i funkcjonariusze czekają już tak długo w południowym słońcu, skrócimy oficjalną część i przejdziemy do pokazów. A odznaczenia szef BOR wręczy funkcjonariuszom następnego dnia.
Zasłabnięcie funkcjonariusza to też oficjalnie tylko wypadek przy pracy, który może się zdarzyć. W końcu BOR-owcy są przygotowani do pracy i w zimnie, i w upale, a jak coś się stanie, to lekarz pomoże. Ale przyparty do muru rzecznik przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że czekanie jest najbardziej męczącą częścią ich pracy.
No proszę. Niby tacy dzielni panowie, a nie dość że mdleją z byle powodu, to jeszcze narzekają jak baby! A precyzyjni przy tym jak zegarynka. Zamiast docenić to, że premier w końcu się pojawił, wypominają mu, że czekać musieli. No i jak tu budować IV Rzeczpospolitą, skoro nawet chronić jej nie ma kto?
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Moze BORowiki nie beda go tak pilnowac w nagrode i ktos w koncu odstrzeli ten durny kaczy kuper :)
Oczywiscie to moje prywatne zdanie :]
http://www.fototel.pl/