Wiceszef BOR stracił pracę. Nie wzbudziłoby to kontrowersji, gdyby nie fakt, że człowiek ten nazywa się Jarosław Kaczyński. Czytaj
"Gazeta Wyborcza" publikuje dziś tekst "Interes ubity na wojskowej ziemi". Czytamy w nim, że kancelaria adwokacka, w której kiedyś pracował Lech Kaczyński, a dziś aplikację robi jego córka, zrobiła doskonały interes z Wojkową Agencją Mieszkaniową. Czytaj
Jeśli wierzyć gazetom, PiS idzie w ślady SLD. Z partii-monolitu przekształca się w gniazdo os, w którym każdy walczy z każdym. Nawet brat bratu wilkiem. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
O tym, jak premier o mało nie wykończył funkcjonariuszy swoim spóźnialstwem, pisze "Gazeta Wyborcza". Gazecie poskarżyły się oczywiście źródła bliskie borowikom. Mailowo. Oto fragment maila, który ktoś z rodziny jednego z BOR-owców wysłał do redakcji "GW":
Przez cały ten czas funkcjonariusze, którzy mieli zostać odznaczeni w nagrodę, stali w upale w mundurach. Zasłabł tylko jeden. A premier w swoim przemówieniu nawet nie przeprosił za spóźnienie.
Ale to nie wszystko. Na uroczystość przyjechały ponoć całe rodziny borowików, w nadziei że zobaczą jak Jarosław Kaczyński wręcza ich bliskim odznaczenia. I co? Ano figa z makiem! Premier zwyczajnie tę część uroczystości pominął, a chwilę uwagi poświęcił jedynie osobom nominowanym na wyższe stanowiska.
Rzecznik BOR, kpt Dariusz Aleksandrowicz tłumaczy na łamach "GW", że to nic szczególnego:
Zdecydowaliśmy, że skoro publiczność i funkcjonariusze czekają już tak długo w południowym słońcu, skrócimy oficjalną część i przejdziemy do pokazów. A odznaczenia szef BOR wręczy funkcjonariuszom następnego dnia.
Zasłabnięcie funkcjonariusza to też oficjalnie tylko wypadek przy pracy, który może się zdarzyć. W końcu BOR-owcy są przygotowani do pracy i w zimnie, i w upale, a jak coś się stanie, to lekarz pomoże. Ale przyparty do muru rzecznik przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że czekanie jest najbardziej męczącą częścią ich pracy.
No proszę. Niby tacy dzielni panowie, a nie dość że mdleją z byle powodu, to jeszcze narzekają jak baby! A precyzyjni przy tym jak zegarynka. Zamiast docenić to, że premier w końcu się pojawił, wypominają mu, że czekać musieli. No i jak tu budować IV Rzeczpospolitą, skoro nawet chronić jej nie ma kto?
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Moze BORowiki nie beda go tak pilnowac w nagrode i ktos w koncu odstrzeli ten durny kaczy kuper :)
Oczywiscie to moje prywatne zdanie :]
http://www.fototel.pl/