Zdaniem Bartosza Węglarczyka z "Gazety Wyborczej", pokojowa nagroda Nobla zdewaluowała się. Nie dostają jej ludzie, którzy naprawdę na nią zasługują. Zaś tegoroczny Nobel to już czysta polityka. Czytaj
Bo z tym globalnym ociepleniem to chyba mu coś nie wyszło. Czytaj
Wydawałoby się, że po otrzymaniu Nagrody Nobla były wiceprezydent USA, zwany czasem pieszczotliwie pingwinem powinien bić rekordy popularności. Błąd! Nie lubią go nie tylko Republikanie, ale nawet Demokraci i... Watykan. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Były wiceprezydent USA podzieli się nagrodą z Międzyrządowym Panelem ds. Zmian Klimatu. Za co ją dostał?
W uzasadnieniu norweski Komitet podał, że tegoroczną nagrodę przyznano "za wysiłki na rzecz budowy i upowszechniania wiedzy na temat zmian klimatu wynikających z działań człowieka i za stworzenie podstaw dla środków, które są niezbędne do walki z takimi zmianami".
Najbardziej znanym wehikułem wysiłku Gore'a jest nagrodzony Oskarem dokument "Niewygodna prawda". Oto jego zwiastun:
Gore lobbuje w stylu, który wielu skojarzy się z Ameryką. Lobbuje efektownym językiem show-biznesu. Wykorzystuje w swojej kampanii chociażby taki fragment z kapitalnego serialu "Futurama":
Nic dziwnego, że mówimy o zwycięstwie marketingu. Obejrzyjcie materiał wyemitowny w CNN, w którym pojawia się liczba 19000. Tylu naukowców podpisało się pod stanowiskiem, że to nie ludzie powodują ocieplanie klimatu, mimo, iż Gore przekonuje, że w tej sprawie właściwie nie ma sporu:
Gdybyśmy chcieli pójść jeszcze dalej, moglibyśmy powiedzieć, że Al Gore stał się kimś w rodzaju apostoła świeckiej cywilizacji Zachodu. Cywilizacji, w której wszystko - od niewierności po zmiany klimatu - jest chorobą, która czeka tylko na wynalezienie swojego lekarstwa. W tej wizji nie ma miejsca na pogląd, że klimat na ziemi po prostu cyklicznie się zmienia.
Ale czy można od polityka oczekiwać, że przestanie działać dla globalnego dobra, nawet jeśli czasami "się nie da"? Czyżby Gore dostał nagrodę za dobre chęci a nie fakty?
Będziemy mogli na to odpowiedzieć za kilka tysięcy lat, gdy przewali się przez Ziemię kolejna epoka lodowcowa.
Zapraszam też do dyskusji, która rozgorzała pod noblowskim wpisem Don Paola.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska