Unia Europejska chce wysłać misję pokojową na Kaukaz. Polski rząd już się do niej zgłosił. Dobre posunięcie? Czytaj
Oba kraje wprowadzają jeden podręcznik do historii. Przedstawiciele innych państw - w tym Polski - protestują. I mają dobre argumenty, np. o roli Jana Pawła II i "Solidarności" w obaleniu komunizmu. Czytaj
Przecież i tak każdy sobie rzepkę skrobie. Każde państwo członkowskie dogaduje się z kim chce, kiedy chce i jak chce. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Dla wyznawców Chrystusa Pakistan to piekło na ziemi. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Półtora roku pracy wywróci się o jeden dokument? Czytaj
SIły dobra mogły choć raz pękać ze śmiechu. Czytaj
Za rozwój sytuacji w Kosowie odpowiedzialna jest, na własne życzenie, Unia Europejska. Sądząc po dotychczasowej arogancji, ignorancji i bezmyślności działań Zachodu na Bałkanach nie wróży to najlepiej.
Zachód aktywnie wspierał rozpad Jugosławii. Idealizowano czynnik wojskowy i ekonomiczny, całkowicie lekceważąc etniczny i psychologiczny. Doprowadziło to do rzezi, która może się powtórzyć. Działania Unii Europejskiej pokazują, że świat zachodni bynajmniej nie zmądrzał.
Kosowo jest pod międzynarodową kuratelą od 8 lat, i coś z nim w końcu trzeba zrobić. Niestety, z wypowiedzi polityków unijnych wynika, że UE absolutnie nie ma na Kosowo pomysłu.
Szef unijnej dyplomacji Javier Solana uporczywie promuje tezę, że przyszłością zarówno Serbii, jak i Kosowa jest Unia Europejska, a zatem dzisiejszy problem jest tak naprawdę pozorny. To dość drastyczny przykład typowego dla unijnej polityki zagranicznej zmiatania spraw pod dywan. Serbia zdecydowanie odrzuciła propozycję Sarkozy'ego, obiecującą przyspieszoną akcesję do UE w zamian za uznanie niepodległości Kosowa.
Na dodatek Rosja bardzo wyraźnie deklaruje, że tym razem Bałkanów nie odpuści. Stało się tak w okresie jelcynowskiej degrengolady i rosyjskie społeczeństwo wciąż pielęgnuje resentymenty, związane ze "zdradą" wobec Serbii - historycznego sojusznika. Putin potrafi to wykorzystać i wykonuje demonstracyjne gesty, łącznie z jakże amerykańskim w duchu wysłaniem w region lotniskowca.
Wprawdzie to tylko przenoszący samoloty ciężki krążownik, ale idzie o wartość symboliczną, nie bojową. Rosja sygnalizuje, że tym razem ograć się nie da. Tyle że nie wiadomo, czy dla regionu to dobrze czy źle - z Rosją nigdy nic nie wiadomo. Jej działania mogą się przysłużyć zarówno stabilizacji, jak i destabilizacji.
Jest też kwestia precedensu. Jeśli Kosowo otrzyma niepodległość, natychmiast zażąda jej Mitrovica, serbska enklawa. Czy Serbów z Mitrovicy wystarczy ogłosić separatystami? Wątpliwe, tak bezczelna nie jest nawet tzw. "społeczność międzynarodowa", czyli - w praktyce - NATO plus media. Ta sama "społeczność międzynarodowa", jak pamiętamy, podczas ostatniego konfliktu w Kosowie bombardowała Belgrad. Były to pierwsze w dziejach bombardowania ze względów humanitarnych.
Zresztą, nie tylko Mitrovica. Również Kraj Basków, Naddniestrze, Górny Karabach, Krym czy Korsyka. Separatyzm jest w modzie, zaś najgorzej jest tworzyć precedensy. UE argumentuje, że Kosowo jest przypadkiem szczególnym. Rosja odpowiada, że przypadki szczególne zazwyczaj stają się precedensami. Jeśli kosowscy separatyści odniosą sukces, innych separatystów zatrzyma już tylko wojna. Wojna taka może być większa i dotkliwsza, niż istniejące dla Europy jedynie w telewizji bałkańskie konflikty.
Jak się okazało w Brukseli, UE wcale nie jest w sprawie Kosowa jednomyślna. Ostateczne decyzje odłożono do wiosny, ale jest to gra na zwłokę. Unia nie może się ani porozumieć, ani podjąć decyzji, i po raz kolejny zwleka, licząc że problem rozwiąże się sam.
Tyle że w latach '90 zwlekanie Unii doprowadziło do tego, że obie strony konfliktu spróbowały "rozwiązać" go za pomocą czystek etnicznych. Kunktatorstwo unijnej polityki zagraniczej zaczyna być żenujące.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
KOSOVO JEST SERBSKIE!!!
Narkotyki, prostytucja, itp.
Oderwanie Kosowa od Serbii nie ma wcale celu "uwolnienia" mieszkających tam Albańczyków.
LOBBY NARKOTYKOWE i STRĘCZYCIELSKIE chce po prostu mieć tam swoje centrum i pewność, że nie będą nękani.
Kosowo to takie europejskie Medelin, albo Bogota.
BRACIA SERBOWIE!POLACY WSPIERAJĄ WAS!KOSOWO ZAWSZE BYŁO,JEST I BĘDZIE SERBSKIE!
E tam,
Zydzi maja na ta ziemie dowod posiadania zawarty w Bibli a pozatym, ziemia na ktorej teraz jest Izrael nalezala do brytyjskiej strefy okupacyjnej, psy dupa tam szczekaly i nikogo praktycznie tam nie bylo. Palestyny tez tam nie bylo, wiec analogia z Kosowem jest zupelnie bez sensu.
po 89 roku u nas tez by bylo to samo gdyby nie stalin...