W Szwecji stała się rzecz bezprecedensowa - rząd i Kościół luterański porozumiały się co do wprowadzenia pełnych praw małżeńskich dla osób tej samej płci. Czytaj
Czworo rodziców z Lexington (Massachusetts) pozwało szkołę za wykorzystanie podczas lekcji bajki o gejach. Pozostał im już tylko Sąd Najwyższy - wszystkie inne instancje sprawę oddaliły. Czytaj
W niedzielę, jak pisaliśmy, dwie kobiety "pobrały się" w Warszawie. Cudzysłowy nie są złośliwe. Po prostu ten "ślub" miał taką wagę, jak huczne wesela przedszkolaków w piaskownicy. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Główna teza papieża była taka:
Chciałbym rzucić światło na bezpośrednią zależność między rodziną a pokojem na świecie. Rodzina to podstawowy element pokoju i zanegowanie, albo nawet ograniczenie praw rodziny zagraża samym podstawowm pokoju.
Oczywiście znów idzie o związki partnerskie. "Zanegowanie i ogranicznie" praw rodziny to rozszerzenie jej definicji. Zgodnie z papieską logiką, nadając wolność niewolnikowi umniejszamy wolność własną. Zatem nie wyświadczajmy dobra, bo nam go ubędzie.
Jeśli zaś chodzi o "bezpośrednią zależność między rodziną a pokojem", to w ojczyźnie papieża nie wyglądało to chyba najlepiej. W III Rzeszy tradycyjna rodzina miała pozycję niezwykle silną i gwarantowaną przez państwo.
Żona zajmowała się domem, dzieci były w Hitlerjugend, mąż w Wehrmachcie, homoseksualiści - w obozach koncentracyjnych. Na ile ta sielanka przyczyniła się do "pokoju na świecie", wszyscy wiemy.
Coraz częściej mam wrażenie, że Benedykt XVI żyje w jakimś świecie równoległym. Ale idźmy dalej:
Wzywam mężczyzn i kobiety całego świata, by jaśniej uświadomili sobie, że wszyscy należą do jednej rodziny ludzkiej, i by zabiegali o to, by współistnienie na ziemi było coraz lepszym odzwierciedleniem tego przekonania, od którego zależy wprowadzenie prawdziwego, trwałego pokoju.
Piękne wezwanie. Gdyby było bezwarunkowe, być może poczułabym się wezwana. Jest jednak małe ale. Do "jednej rodziny ludzkiej" można należeć tylko wtedy, gdy myśli się tak samo jak papież. "Współistnieć na ziemi" Benedykt XVI chce tylko z takimi jak on sam.
Dobrze by było, gdyby Joseph Ratzinger "jaśniej uświadomił sobie", że ludzie są różni, i że biskup Rzymu nie posiada boskiego prawa do przerabiania wszystkich na jedno kopyto.
Watykan mówi wciąż o tym samym - tym bardziej obsesyjnie, im mniejsze poparcie jego nauczanie ma w nowoczesnych społeczeństwach. Odwracanie się od Kościoła coraz większych rzesz ludzi wydaje się Kościoła nie martwić. To z ludźmi jest coś nie tak: Kościół da sobie radę i bez wiernych.
To dobrze, bo coraz więcej wiernych znakomicie radzi sobie bez Kościoła.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Jezeli Pani nie rozumie bezposredniego związku zalezności między rodzina a pokojem na świecie ( w wymiarze globalnym)
to czas zacząć kochać własne dzieci,własnego męża, ojca i matkę mieć szacuek dla dziadków, nie gardzić kalekami. ten kto żyje w pokoju z samym soba niesie go innym i szerzy go sród bliskich.Inni zarażeni nim niosą go dalej. To jak przeciwieństwo jednego zgniłego jabłka w koszyku które zaraża inne aż wszystkie nadaj sie jedynie na wyrzucenie
To naprawdę jest juz obrzydliwe.
Pisz może na forum dla parafilityków.
Tam zyskasz poklask a tu tylko ciągle ktoś ci ubliża.
Lubisz to czy jak?
Mam wrażenie, że osoba pisząca ten artykuł to ta, która doskonale sobie radzi bez Kościoła i właściwie to można się zdziwić dlaczego wypowiada się w sprawach które jej samej nie dotyczą tylko wierzących w Chrystusa, a jeżeli jest osobą wierzącą, to dlaczego nie pamięta, że Papież głosi nie naukę swoją, ale Kościoła Powszechnego?