Myślicie, że w Polsce pieniądze publiczne są marnotrawione? Owszem, są. Ale nasi politycy pod względem pomysłowości nie dorastają do pięt Brytyjczykom. Czytaj
Świetnie wykształceni Polacy coraz częściej pozbawiają pracy młodych Brytyjczyków - martwi się "Daily Mail". Czyżbyśmy ze zbawców przeobrażali się właśnie w zagrożenie dla Wyspiarzy? Czytaj
Darmowe prezerwatywy i porady na temat życia seksualnego dla dzieci z podstawówki - to najnowszy pomysł brytyjskiego rządu, którego celem jest zmniejszenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatków. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Autorką pomysłu, który oburza, przeraża, a bywa, że i zachwyca, jest Dawn Primarolo, pani minister z departamentu zdrowia. Primarolo chce (przymusowo!) wszczepiać nastoletnim dziewczętom specjalne wkładki, które czyniłyby je bezpłodnymi przez 5 lat, a może i dłużej. Zabiegom byłyby poddawane dziewczyny między 12. a 17. rokiem życia.
Minister nazwała swój pomysł "długoterminowym zapobieganiem ciąży". Podniosły się jednak głosy, że to nic innego, jak sterylizacja nastolatek. Ale i krytycy nie mogą nie doceniać zalet tego szalonego pomysłu: wreszcie nie byłoby dzieci, które mają dzieci. Nie byłoby aborcji wśród nastolatek. Młode Brytyjki zamiast niańczyć maluchy, siedziałyby w szkołach. A Wielka Brytania nie byłaby już na pierwszym miejscu wstydliwego rankingu: 41,3 ciąż na tysiąc dziewcząt. Najwięcej w Europie.
To w końcu tylko wkładka antykoncepcyjna. Działająca wyjątkowo długo. Nic specjalnego... Nastolatki mogłyby spokojnie wkraczać w dorosłość, bez obaw, że kolejny seks po pijaku z nieznanym chłopakiem z klubu będzie oznaczał dla nich koniec wszystkiego. Rodzice nie musieliby się martwić, że wypuszczając dziecko wieczorem godzą się zostać dziadkami. Kraj miałby lepsze statystyki. Po prostu, same plusy.
A że seks wśród nieletnich stałby się wyjątkowo popularny? No cóż, każdy kiedyś poznaje zwierzęcą stronę swojej natury. Naukowcy z "American Journal of Public Health" stwierdzili niedawno, że najlepiej przeżyć swój "pierwszy raz" przed 20-tką. Bo inaczej można mieć problemy z wyrażaniem emocji. Straszne, nie? Ale spokojnie, rząd brytyjski zadba, by nikt nie miał problemów z wyrażaniem emocji w łóżku.
Istnieje tylko jedna obawa. Drobna w gruncie rzeczy: że gdyby brytyjskie nastolatki straciły straszak w postaci niechcianej ciąży, prawdopodobnie uczyłyby się wyrażać emocje w coraz młodszym wieku. I czyniłyby to wyjątkowo chętnie. Szczodrze uczyłyby też wyrażać emocje swoich rówieśników płci przeciwnej. Dlatego pomysł minister Primarolo raczej nie ma szans na wejście w życie.
Tylko problem ciąż pozostaje. Brytyjskie dzieciaki wiedzą o seksie wszystko. Świetnie znają wszelkie metody antykoncepcji. I nic. Niechciane dzieci jak były, tak są. Mimo kolejnych milionów funtów, które idą na edukację seksualną. Nie dziwię się, że rząd zaczyna wpadać na coraz bardziej "dyskusyjne" pomysły.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska