Serbskie dotychczas Kosowo od dziś jest niepodległe. Cieszą się Albańczycy, cieszy się prezydent Bush, a nade wszystko radują się eurokraci. I niespecjalnie im świta w głowach, że ten precedens może okazać się dla Europy tragiczny. Czytaj
Za wojnę w Gruzji "podziękowania" należą się przede wszystkim przywódcom zachodnim, którzy dali niepodległość Kosowu - twierdzi Dominika Ćosić, korespondentka zagraniczna tygodnika "Wprost". Czytaj
Unia Europejska zachowała się nierozsądnie, a Polska nie powinna uznawać Kosowa, pisze w blogu pewien bardzo znany polityk. I wbrew pozorom nie jest to polityk skrajnie prawicowy, a wręcz przeciwnie... Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
Bóg sprawiedliwie obśmiewa wszystkie wielkie religie. Czytaj
Na szczęście umie oddzielić sferę zawodową od prywatnej. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Student Oksfordu nie uprawia seksu z byle kim. Czytaj
Dziewczyna była regularnie dręczona przez kolegów i koleżanki. Bez większego powodu. Czytaj
Wygląda na to, że seryjnego gwałciciela z Zielonej Góry w ogóle nie ma. Czytaj
Z młodymi klerykami, w nocy dorabiającymi jako prostytutki, zabawiał się dżentelmen, który niegdyś niósł trumnę Jana Pawła II. Czytaj
W polskim internecie pojawiła się strona niemal otwarcie promująca prostytucję nieletnich. Czytaj
Polski rząd za pomocą stosownej uchwały uznał dziś oficjalnie niepodległość Kosowa. Decyzję ogłosił minister spraw zagranicznych Radek Sikorski, który długo tłumaczył na konferencji prasowej jej powody. Jak podkreślił, rząd uznał Kosowo z pewną wstrzemięźliwością. Ale inaczej być nie mogło, twierdzi szef dyplomacji:
Polska uważa, że niepodległość Kosowa jest przypadkiem sui generis, to znaczy takim, który nie może stanowić precedensu dla innych tendencji separatystycznych.
Oczywiście nie znaczy to, że Kosowo nie stanie się zachętą dla kolejnych takich "tendencji" w innych krajach. Jak wiele drzemie w Eurazji możliwości, pisała już Magda Hartman. Ale w tej chwili nawet nie to jest głównym problemem.
Polska beztrosko przyłącza się do awantury, która sama w sobie może okazać się niebezpieczna w skutkach. Pomagamy mieszać w "kotle bałkańskim". Tymczasem Serbia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa ws. swojej byłej prowincji, nie powiedziała go też Rosja.
Przyszły prezydent Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Miedwiediew, gościł wczoraj w Belgradzie. Jedna z serbskich gazet podała sensacyjne informacje z kuluarów. Otóż Rosjanie znów mieliby myśleć o umieszczeniu swoich wojsk na Bałkanach. Rosjanie znów chcą zaznaczyć swoją wojskową obecność na Bałkanach. Dokładniej: zamierzają wysłać ponad tysiąc żołnierzy w okolice Kosowskiej Mitrovicy. Podstawa prawnomiędzynarodowa? Jest! Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1244 ws. Kosowa.
Tak, tak ta rezolucja wciąż obowiązuje. Narody Zjednoczone Kosowa (jeszcze) nie zaakceptowały. A my tak po prostu przyczyniamy się do zaognienia kolejnej bałkańskiej awantury. Po co to robimy? Żeby pokazać Amerykanom, że jesteśmy z nimi na dobre i na złe? Pewnie by nawet nie zauważyli naszego sprzeciwu! A może po to, by podlizać się Unii Europejskiej i ostatecznie pozbyć się wizerunku krnąbrnego, brzydkiego dziecka ze Wschodu?
Rozumiałabym, gdyby konieczność przyznania Kosowu niezależności była oczywistością. Nie jest. Oczywiście, można nie pochwalać mocarstwowych ambicji Serbii, można rozpamiętywać zbrodnie Serbów. Jednak nie trzeba znać świetnie historii, by przyznać, że terytorium zamieszkiwane dziś przez kosowskich Albańczyków jest kolebką serbskiej państwowości.
Tak, wiem, to bardziej skomplikowane. Albańczycy mieszkają tam nie od dziś, a z będącym od 9 lat pod międzynarodową kuratelą terytorium coś w końcu trzeba było zrobić. Tyle że UE i USA wybrały najgorszą możliwą opcję. Donald Tusk powiedział w "Sygnałach Dnia", że sprawa Kosowa staje się elementem rozgrywki między Rosją i Chinami oraz USA i Unią Europejską. Nie ma wątpliwości, po której powinniśmy być stronie, orzekł premier.
Przy takim przedstawieniu sprawy, faktycznie nie mamy wyboru. Ale mogliśmy jeszcze poczekać. I nie być po żadnej stronie.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
A skoro Kosovo już uznaliśmy, powinniśmy jak najprędzej wysąłac do Belgradu misję o której mówil nasz premier, najlepiej z samym Radkiem Sikorskim na czele.
I Serbię wsierac, zwlaszcza na szczeblu UE, nawet, a może zwłaszcza kosztem pieniędzy które miałyby popłynąc do tej świerzo powstałej balkańskiej czarnej dziury...
A jeśli Republika Srbska/częśc Bosni i Hercegowiny/ zgodnie z zapowiedziami zechce się od powstałego w Dayton państwa oddzielic, to wspierac.
prawdę mówiąc wspierac, nawet gdyby - ewentualnie z oderwaną od Kosowa serbską enklawą, zechcą się przyłaczyc do macierzy...
A narazie - jeśli Serbowie się zgodzą - środkami z UE pomóc na granicy z Kosowem zbudowac im maksymalnie szczelny kordon...
I nie w tym rzecz uznać, czy nie uznać - ale jakie interesy załatwiliśmy (duchowe?)