Otrzymaliśmy ciekawe zdjęcie. Zostało jakoby przemycone z Lhasy, stolicy Tybetu. Ma przedstawiać chińskich milicjantów, szykujących się do odegrania roli tybetańskich demonstrantów. Którzy niszczą, biją i rabują. Czytaj
Sprawa Tybetu i ogólnie dość wątpliwych praw człowieka w Chinach nie jest nowa. Teraz odżyła, gdyż tuż przed Olimpiadą jak diabeł z pudełeczka wyskoczyły protesty. Co było do przewidzenia - samobójcze. Czytaj
I choć ta największa organizacja obrońców praw człowieka nie chce bojkotu olimpiady, to zwraca uwagę, że przy okazji igrzysk chińscy komuniści przykręcają śrubę opozycjonistom. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Ile osób zginęło w ciągu trwających już tydzień zamieszek w Lhasie? Chińczycy twierdzą, że 16. Rzecznik Dalajlamy mówi o setce zabitych. Tybetański parlament na wygnaniu, rezydujący w indyjskiej Dharamsali, doliczył się już kilku setek ofiar. Chińczycy robią, co mogą, by świat wiedział się jak najmniej. Pozbywają się zagranicznych dziennikarzy, kontrolują filmy na YouTube.
Tymczasem w Lhasie trwa coś na kształt stanu wojennego. Nie funkcjonują szkoły ani urzędy. Sklepy są pozamykane albo splądrowane. Nie działają telefony. Ulice są puste, bo ludzie boją się wychodzić z domów. Stolicę Tybetu kontrolują chińskie wojska i policja. Obrońcy praw człowieka obawiają się, że lada chwila w Lhasie może dojść do masakry na skalę Tiananmen.
Dalajlama wezwał do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa ws. zamieszek w Tybecie. Jak powiedział, Chińczycy dokonują kulturowego ludobójstwa. Parlament na wygnaniu również apeluje o pomoc Narodów Zjednoczonych i społeczności międzynarodowej.
Co na to świat? Najwięcej mówi się o ewentualnym bojkocie letniej olimpiady w Pekinie. Nawołują do niego obrońcy praw człowieka, taki krok biorą też pod uwagę światowe gwiazdy sportu. Rządy i oficjele milczą bądź, w najlepszym razie, wypowiadają się bardzo wstrzemięźliwie.
Niczym nie zaskoczyła nas Rosja, według której Tybet to wewnętrzna sprawa Chin. Amerykanie starają się tonować nastroje i nie mieć zdania. Sekretarz Stanu Condoleezza Rice zaleca Chińczykom rozmowy z dalajlamą. Papież milczy. Podobno dlatego że (za depeszą PAP) w Tybecie nie ma nuncjusza apostolskiego i wspólnoty, mogących dostarczyć informacje o wydarzeniach na miejscu. Zabawne.
Wszystkim pewnie stoją przed oczami milionowe straty, na jakie narażą się wchodząc w konflikt z Chinami. Milczy Unia Europejska, amerykańska sekretarz stanu waży każde słowo, a bojkot olimpiady nawet przez myśl nie przechodzi oficjelom. Komisja Europejska oceniła, że taki krok nie byłby stosownym środkiem rozwiązania problemu. Podobnie uważają członkowie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Sport nie powinien być łączony z kwestiami publicznymi, mówią.
Faktycznie. Cóż przyjdzie Tybetowi z tego, że parę mało znaczących krajów czy grupka sportowców nie przyjedzie na olimpiadę. Wszyscy wielcy i tak tam będą. Chiny Ludowe to nie kulejący Związek Radziecki A. D. 1980. Chin nie opłaca się lekceważyć. To potęga. Zanim im się postawimy, musimy zadać sobie pytanie o ich wpływ na światową gospodarkę. W skali mikro pytanie to brzmi: skąd będziemy brać tanie majtki i telewizory?
A Tybet? To skrawek ziemi nic nie znaczący na arenie międzynarodowej. Nie ma strategicznego położenia, gigantycznych zasobów darmowej siły roboczej ani nawet surowców. Wielcy nie widzą powodu, by zaprzątać sobie nim głowę. Wolny Tybet się nie opłaca.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
I w końcu kiedy USA podpisze kartę praw człowieka?
ropa była,
lub mniejszość -znająca się najlepiej na handlu.
ok jak przestana pracowac w ramach pokazu mocy to skad wtedy wezma pieniadze zeby zyc ?? gospodarka powroci :>
Cóz warte 100 Tybetańczyków wobec tysięcy chińskich robotników po 10,20 centów za godzinę ( marża 1000 3000% i majtki dalej są tanie)
System jest zły, ale Polska jest raczej jego ofiarą niż twórcą.
Mam nadzieję że żadnemu wpływowemu idiocie, nie przyjdzie do głowy wypychać Polskę jako MESJASZA narodów.
Statki bez sternika, nie powinny płynąć tam gdzie burza