Sprawa Tybetu przycichła już w mediach, ale polski rząd pamięta. I cały, co do jednego ministra, dzielnie rzuca się do walki za wolność naszą i waszą. Czytaj
Zgadzasz się z byłym premierem Leszkiem Millerem? Czytaj
W Grecji zapłonął dziś olimpijski znicz. W piękną ceremonię brutalnie wdarła się prawda – w postaci protestantów przypominających o tym, co dzieje się w Tybecie. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Donald Tusk wyszedł przed szereg. I jako pierwszy europejski przywódca ogłosił, że nie pojedzie do Pekinu. Widocznie postanowił, że to Polska powinna nadać ton unijnej dyskusji o łamaniu praw człowieka w Chinach.
W sytuacji, kiedy dopiero Francja i Belgia rozważają bojkot, a Komisja Europejska uznaje tego typu rozwiązanie za "niekoniecznie", może to być jednak tylko pusty gest. Jeśli Europa nie przemówi w tej sprawie wspólnym głosem.
Swój sposób na potępienie chińskich działań w Tybecie znalazła też grupa polskich polityków. Akcja podobna jest do tej wymyślonej przez blogera Parakaleina (finał już w sobotę), ale zakłada bojkot nie Chińskiej Republiki Ludowej, a dwóch wielkich koncernów, które są sponsorami olimpiady.
Protest wymyślił Piotr Niemczyk, opozycjonista z PRL. Idea jest prosta:
Nie będę kupować Coca-Coli i butów Adidasa, jeżeli nie wycofają się ze sponsorowania igrzysk w Chinach" - takie ogłoszenie ukaże się 31 marca w czterech polskich gazetach
Pod spodem podpisy uczestników bojkotu. Na razie lista liczy ponad 40 osób, w tym byłych działaczy komunistycznej opozycji, czynnych polityków (m. in.: Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS, Konstanty Miodowicz z PO i Jan Lityński z PD) i dziennikarzy.
Dlaczego akurat Cola i Adidas?
Inicjator akcji tłumaczy, że wybrał te dwa koncerny, ponieważ po tym gdy Steven Spielberg zrezygnował z funkcji doradcy artystycznego igrzysk, niektóre firmy przynajmniej rozważały wycofanie się ze sponsorowania imprezy. Coca-Cola i Adidas nawet tego nie brały pod uwagę. "Są pewne granice przyzwoitości w zarabianiu pieniędzy" - mówi Niemczyk. Nie wyklucza jednak powtórek akcji, w których nie oszczędzi innych sponsorów.
Jak pisze “Dziennik”:
Niemczyka zainspirowała historia z własnej przeszłości. Kiedy w latach 80. wraz z Jackiem Czaputowiczem siedział w więzieniu za odmowę służby wojskowej, w "New York Timesie” ktoś zamieścił płatne ogłoszenie, w którym domagał się ich uwolnienia. "Chcę w ten sposób spłacić moralny dług" - mówi Niemczyk.
Trudno tu cokolwiek skomentować. Cel jak najbardziej szczytny, mimo że z geopolitycznego punku widzenia oczywiste jest, że Tybet nigdy wolny nie będzie, bo to się po prostu światu nie opłaca.
Właśnie, ekonomia. Cały glob zależny jest od chińskiej gospodarki, więc może bojkot koncernów, które nie reagują na łamanie praw człowieka, rzeczywiście ma sens? Wszak światem w coraz większym stopniu rządzą konsumenci, nie wyborcy.
A więc drodzy konsumenci, przyłączycie się do protestu?
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Fabryki koncernów i marek NIKE, TOMMY HILFINGER, ADIDAS, H&M, SONY i wielu, wielu innych - WYGLąDAJA JAK OBOZY KONCETRACYJNE. OTOCZONE ZASIEKAMI, PILNOWANE PRZEZ UZBROJONYCH PO ZęBY STRAżNIKóW, KTóRZY TłUMIą WSZELKIE PROTESTY W ZARODKU, NIEZYWKLE BRUTALNIE. ZAMIAST NAPISU "ARBACHT MACHT FREI" - LOGO WIELKIEJ KORPORACJI....
http://cia.bzzz.net/klein_naomi_no_logo_pl_pd...
"Naomi Klein stała się gwiazdą światowego dziennikarstwa i ruchu antyglobalistycznego, gdy napisała "No Logo" - jedną z ewangelii antyglobalizmu. Dzięki tej książce londyński "The Times" uznał ją za najbardziej wpływową na świecie osobę poniżej 35 roku życia .Kultowa książka lewicowej kanadyjskiej dziennikarki, nazywana "biblią antyglobalistów" i współczesnym "Kapitałem". Mimo, że funkcjonuje jako "manifest" rozmaitych ruchów kontestacyjnych, nie ma w sobie nic z poetyki okrzyków wznoszonych podczas ulicznych demonstracji czy haseł wypisywanych na transparentach.
Przeciwnie - No Logo - to wnikliwa, drobiazgowa, poparta wielką ilością przykładów, liczb i zestawień analiza strategii i funkcjonowania międzynarodowych korporacji oraz wpływu ich działalności na nasz społeczny, ekonomiczny i kulturowy krajobraz, zarówno w skali lokalnej, jak i globalnej.
Podstawowe przesłanie Klein brzmi: rosnące w siłę i nie poddane niczyjej kontroli korporacje, wobec bezsilności rządów poszczególnych państw, w coraz większym stopniu sprawują bezpośrednią władzę nad nasza "globalną wioską", co stanowi poważne zagrożenie dla mechanizmów demokracji i idei społeczeństwa obywatelskiego. W kolejnych częściach książki autorka omawia między innymi wpływ działalności koncernów na kurczenie się naszej przestrzeni publicznej, redukowanie możliwości konsumenckiego i kulturowego wyboru, ograniczenie wolności wypowiedzi i niepokojące obniżanie standardów pracy, by w końcu przyjrzeć się formom obywatelskiego sprzeciwu wobec tych tendencji - pod twórczych ataków na reklamy, poprzez bojkoty określonych towarów, po wywieranie wpływu na lokalne władze. Dzięki tej ostatniej części "No Logo" nie tylko pomaga lepiej zrozumieć współczesny świat, ale też zachęca nas, byśmy spróbowali go uczynić choć odrobinę lepszym.
Tytuł "No Logo" nie powinien być traktowany dosłownie, jako slogan (oznaczając na przykład: Nie chcemy żadnych Logo!), ani postlogowe logo (słyszałam, że zdążyła już się pojawić marka odzieży No Logo). Chciałam raczej określić w ten sposób coraz popularniejszą wśród aktywnej politycznie młodzieży postawę sprzeciwu wobec metod postępowania wielkich koncernów. Książka ta powstała w oparciu o prostą hipotezę, iż z oburzenia, narastającego w miarę odkrywania sekretów globalnej sieci znaków firmowych, zrodzi się kolejny wielki ruch polityczny, potężna fala sprzeciwu wymierzonego w międzynarodowe korporacje, a zwłaszcza te z nich, do których należą najlepiej znane marki."
Informacje o dzieciach-pracownikach w Salwadorze najpierw zostały opublikowane w 2004 r. w raporcie organizacji Human Rights Watch. W raporcie napisano, że ok. 30 tys. dzieci pracuje na plantacjach, od których Coca-Cola skupuje cukier bezpośrednio, lub przez firmę Izalco. W ten sposób, Coca Cola może twierdzić, że nie kupuje od firm, które korzystają z pracy dzieci-pracowników. W zamian za to Coca-Cola kupuje produkty od firm, kupujących je zaś od firm wykorzystujących pracę dzieci. Coca-Cola doskonale wie o tym, ponieważ Human Rights Watch udowodniło to kilka lat temu i koresponduje z firmą w tej sprawie - niestety bez skutku.
Coca-Cola nie jest dopuszczana na ponad 40 uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych. Bojkot firmy cały czas się rozszerza.
Bezpośrednie lub pośrednie wsparcie ekonomiczne udzielane przez indywidualne firmy robiące interesy na terenie państw gdzie panuje autorytarny reżim lub poprzez jawną współpracę z przedstawicielami despotycznych rządów, mogą pomóc w podtrzymaniu statusu politycznego w takich krajach, oraz redukcji oddziaływania bojkotu konsumentów i sankcji ekonomicznych mających na celu wpływ zachowania władz.
Amnesty International - organizacja broniąca praw człowieka - skrytykowała przedstawione poniżej restrykcje: tortury, specjalne sądowe egzekucje i nagłe "zniknięcia", proceder tzw. "więźnia sumienia" i częste oficjalne naruszenie praw publicznych. W swojej ostatniej kampanii Amnesty International wyszczególniła 40 najbardziej despotycznych reżimów, które opierają swoją politykę na przedstawionych działaniach.
W momencie kiedy korzyści są brane pod uwagę bardziej niż wszystko inne, niektóre firmy wystawiają na rynek do sprzedaży produkty, które są niebezpieczne lub szkodliwe dla zdrowia. Firmy tytoniowe, farmaceutyczne, fabryki pestycydów i przedsiębiorstwa wytwarzające na bazie mleka substytuty żywności dla krajów Trzeciego Świata są przykładami częstego łamania zasad. McDonald's promuje szeroko rozumianą dietę, która która jest przyczyną chorób - jest to dobry przykład nieodpowiedzialnego marketingu.
Wiele firm angażuje się w przemysł zbrojeniowy lub zaopatrzenie w broń. Takie firmy są odpowiedzialne za śmierć lub kalectwo tysięcy ludzi każdego roku w wyniku wojen domowych, sporów plemiennych, zamachów terrorystycznych, eksplozji min przeciwpiechotnych itd.
Testy na zwierzętach, tuczarnie i inne formy łamania praw zwierząt to kolejna kwestia na temat której wiele koncernów wolałoby się nie wypowiadać. Prowadzone w nieludzki sposób fermy przemysłowe, pełne niepotrzebnego cierpienia eksperymenty na zwierzętach w lawinowym tempie zwiększają swą liczbę, a co za tym idzie wzrasta liczba firm, które każdego dnia pomagają w finansowaniu wyżej wymienionych procederów i tym samym przyczyniają się do ich kontynuacji.
Ludy tubylcze często są zbrojnie przepędzane ze swoich rodzimych terenów lub są poważnie dzielone w celu ułatwienie sobie przez przedsiębiorców podjęcia działań inwestycyjnych. W obliczu możliwości zrobienia dobrego interesu opinia ludności lokalnej jest rzadko rozpatrywana i brana pod uwagę.
Proces wytoczony przez korporacje McDonald's działaczom ekologicznej organizacji Greenpeace London stanowi swoisty przypadek a zarazem przykład próby zagłuszania wszelkich głosów krytyki wobec dużych przedsiębiorstw. Także inne firmy często próbują przeciwdziałać prawu do wolności słowa, jeżeli zagraża ono ich interesom.
Eastman Kodak
Eastman Kodak posiada swe przedstawicielstwa w Brazylii, Egipcie, Iranie, Kenii, Meksyku, Peru i Ugandzie.
W 1988 w zakładach Kodaka pękła rura czego skutkiem było rozlanie się 30.000 galonów chlorku metylu w pobliżu szkoły i terenów zamieszkałych. Substancja ta najprawdopodobniej jest rakotwórcza. Testy przeprowadzone w 1989 stwierdziły obecność na terenach dookoła fabryki także 11 innych groźnych dla zdrowia substancji w ilościach, które znacznie przekraczały limity stanowe. W 1987 Kodak został nazwany największym pojedynczym emitantem chlorku metylu w USA za co został ukarany grzywną w wysokości 2 mln. dolarów. Zgodnie z danymi US EPA z roku 1989, Kodak był dziewiątym najgorszym toksycznym niszczycielem w USA i jednym z głównych emitujących do środowiska substancje rakotwórcze.