Hillary Clinton nie od dziś kreuje się na jedną z ludu - w przeciwieństwie do Obamy, przedstawiciela wykształciuchów. Ale ostatnio chyba odrobinkę przegięła. Czytaj
Kandydatka Demokratów na prezydenta USA uraczyła wyborców bajeczką o tym, jak to za czasów prezydentury męża dostała się w Bośni pod ogień snajperów. Dziś musi się tłumaczyć. Czytaj
Serwis Politico napisał dwa dni temu, że Hillary nie ma już żadnych szans na nominację Demokratów. W Ameryce rozpętała się burza. Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Dziewczyna była regularnie dręczona przez kolegów i koleżanki. Bez większego powodu. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Stało się! Już kochamy kampanię wyborczą. Czytaj
Z młodymi klerykami, w nocy dorabiającymi jako prostytutki, zabawiał się dżentelmen, który niegdyś niósł trumnę Jana Pawła II. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Rzecznik ostrzega. I ma rację. Sami zobaczcie. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Oświadczenia podatkowe małżeństwa "Billary", które właśnie ujrzały światło dzienne, dotyczą okresu po wyprowadzce z Białego Domu. Ich ujawnienia domagał się sztab Baracka Obamy, zwłaszcza po tym, jak jego konkurentka nie mając funduszy na kampanię, "pożyczyła" sobie aż 5 milionów dolarów z własnej kieszeni.
I mamy wszystko czarno na białym (polecam superdokładne zestawienie w "Washington Post"). Zarobki Clintonów za ostatnie 8 lat to 109 mln dolarów. Niemal połowa tej wielkiej kasy (52 mln) to honoraria za wystąpienia publiczne Billa. Kolejne 30 mln były prezydent zarobił na książkach. Hillary dostała 10 mln za swoją publikację.
Amerykanów bardziej od wykładów i książek ekscytuje jednak inna kwota – 15 mln, jakie małżeństwo zarobiło na wejściu w spółkę z miliarderem i specem od zbierania funduszy na kampanię, Ronaldem Burkle'em. Bill Clinton doradzał też firmie miliardera, Yucaipa Companies. Do tego doszły jeszcze 3 mln dla byłego prezydenta za doradztwo w firmie InfoUSA, zajmującej się budowaniem baz danych konsumentów, wykorzystywanych potem m.in. przez telemarketerów.
Jak na porządnych lewicowców przystało, Clintonowie rozdali 10 mln biednym. Na działalność charytatywną poszło aż 10% dochodów, ekscytują się media. Podatek w wysokości 33 mln, jaki zapłacili Bill i Hillary (to aż 31% dochodów) też jest zgodny z lewicowymi poglądami – czyli po prostu wysoki (jak na amerykańskie warunki, rzecz jasna).
Po 15 kwietnia swoje oświadczenia podatkowe zamierza ujawnić senator John McCain. Wątpię jednak, by kandydat Republikanów, wspierający - jak mi ostatnio uświadomiono (pozdrawiam "Krytykę Polityczną"!) – wąską grupkę prawicowych bogaczy, był w stanie pobić powyższe liczby.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
(:
PO 4ever
Teraz wiemy po co ludzie pchają się na urząd i wydają miliony na kampanię. Chyba nie po to, żeby otrzymywać prezydencką pensję.