Skoro premier Tusk zgłosił nas na ochotnika do braterstwa broni z Izraelem, poznajmy armię nowego sojusznika. Nie jest tak źle - to bodaj najpiękniejsza armia świata. Czytaj
Mechaniczna pomyłka izraelskiego portalu Arutz Sheva już robi karierę w internecie. Choć rzecznik rządu zdążyła ją sprostować, i tak wróżymy jej długi, długi żywot. Czytaj
Donald Tusk poleciał z oficjalną wizytą do Izraela. Ma zainaugurować Rok Polski. Oraz obiecać to, co już obiecał Żydom w USA - zwrot mienia. Oficjalnie - sielanka. Nieoficjalnie jest nieco gorzej. Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Dziewczyna była regularnie dręczona przez kolegów i koleżanki. Bez większego powodu. Czytaj
Rzecznik ostrzega. I ma rację. Sami zobaczcie. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
We wczorajszej rozmowie telefonicznej z premierem Donaldem Tuskiem izraelski minister obrony Ehud Barak zapowiadał, że gotów jest zawrzeć z naszym krajem kontrakty na dostawę broni najnowszej generacji. Takiej, którą przekazuje się tylko najbardziej zaufanemu sojusznikowi.
Potem wydrukował to "Ha'aretz", nasza ulubiona żydowska gazeta. Opatrując tytułem Towarzysze broni - cieszy się "Dziennik".
To co pisze "Dziennik", wygląda bardzo ładnie. Jednak spróbujmy zachować chłodny umysł. Izrael nie da nam bowiem broni za darmo. A im bardziej coś zaawansowane technologicznie, tym droższe. Nawet w przypadku pralek.
Niewiarygodne sukcesy premiera Tuska polegają więc głównie na tym, że coraz więcej krajów jest nam gotowych sprzedać bardzo drogie rzeczy. USA - systemy przeciwrakietowe "Patriot", Izrael - różne inne zabawki. Jest to sukces męża, chwalącego się żonie że poszedł do sklepu i kupił wino za 200 złotych butelka.
Zgodnie ze swym dość nieszczęśliwym zwyczajem, Tusk Izraelowi wiele naobiecywał. Między innymi dowiedzieliśmy się, że w wypadku konfliktu zbrojnego z Iranem Jerozolima może liczyć na bezwzględne wsparcie Polski. To coś nowego. Więc teraz polscy żołnierze będą walczyć za Izrael.
Przy okazji Tusk, zupełnie nie wiedzieć czemu, postanowił wykluczyć Iran ze społeczności międzynarodowej. (I czyżbyśmy już uznali Jerozolimę za stolicę Izraela, Panie Premierze? To też maleńka nowość. Ambasadę jakoś wciąż mamy w Tel Awiwie.)
Polska nie ma wątpliwości, że słowa Iranu kierowane do Izraela pozbawiają go prawa do miejsca w społeczności międzynarodowej.
I znów pytanie: po co uparcie pchamy palce między drzwi, opowiadając się po jednej ze stron wyjątkowo skomplikowanego konfliktu?
Oczywiście biorąc pod uwagę daleko idącą niesamodzielność finansowo-militarną Państwa Izrael nie jest wykluczone, że zapowiadana modernizacja polskiej armii przez państwo żydowskie stanowi część obietnic... amerykańskich, które Tusk usłyszał był w Waszyngtonie. Jednak wciąż nie jest to prezent gwiazdkowy, jak chcą go przedstawić członkowie rządu.
Izrael jest po prostu czwartym na śwecie, po USA, Rosji i Francji, eksporterem broni. Eksporter sprzedaje. Czy przyjaźń będzie oznaczać prawo, czy obowiązek kupowania, jak w przypadku naszej przyjaźni z USA? Która coraz bardziej przypomina franszyzę?
Pomimo zapowiedzi MON o niewiarygodnych korzyściach, wszystko zaczyna wyglądać bardzo dziwnie. Dlaczego premier angażuje Polskę w relacje izraelsko-irańskie, które nie mają z nami nic wspólnego?
Czy bliskie związki z USA muszą oznaczać ścisłą więź z państwem żydowskim, którego poczynania są w wielu wypadkach bardzo kontrowersyjne?
Czego w ogóle Polska szuka na Bliskim Wschodzie? Przyjaźni z USA?
Wreszcie: po co nam to wszystko? Z udziału w awanturach iracko-afgańskich wynieśliśmy tylko zabitych i wielkie koszta. Wysuwanie jako korzyści faktu, że ktoś nam coś sprzeda za ciężkie pieniądze, jest niepoważne.
Czyżby rząd Donalda Tuska spełniał odwieczne marzenie polskiej prawicy, by Polska stała się czymś w rodzaju europejskiego Izraela, to znaczy hojnie finansowaną przez Amerykanów enklawą?
Mieliśmy być drugą Japonią. Potem - drugą Irlandią. Pierwszą Polską jakoś być nie możemy.
Czy skończymy jako drugi Izrael?
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Ten w głębi bez nakrycia głowy.