Co znany spec od wizerunku sądzi o bohaterach "Solidarności", dziennikarzach z prawa i lewa i sobie samym? Tego dowiecie się z drugiej części Alfabetu Tymochowicza. Czytaj
O tym, dlaczego Lech i Jarosław to psychopaci, o nauczaniu Leppera mówienia prawdy i o wydmuszce Kazimierzu Marcinkiewiczu opowiada Piotr Tymochowicz. Czytaj
Piotr Tymochowicz bezpardonowo opowiada o "syndromie dziwki polskiej" w świecie polityki. Według Tymochowicza polityk powinien "czyścić buty elektoratowi". Tymczasem z pucybuta w jeden dzień po wyborach staje się "elitarnym wybrańcem narodu". Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Dziewczyna była regularnie dręczona przez kolegów i koleżanki. Bez większego powodu. Czytaj
Dla wyznawców Chrystusa Pakistan to piekło na ziemi. Czytaj
Premier Donald Tusk
Donald Tusk przeszedł swoistą ewolucję. Impulsową ewolucję. Ponieważ ewolucyjnie potrafił się dostosować do różnych sytuacji. Próbował nawet użyć szczypty charyzmy w kampanii wyborczej. Natomiast po wyborach premier Donald Tusk nie jest tym samym Donaldem Tuskiem, którego kojarzyliśmy z kampanii wyborczej. Obserwuję wyraźną demokratyzację wizerunku Donalda Tuska. Premier prezentuje syndrom demokratycznej bezradności. Zresztą ten syndrom nie jest charakterystyczny tylko dla niego, ale i dla całego ugrupowania Platformy Obywatelskiej. To, że wszystkie decyzje podejmowane są demokratycznie, to, że realizowane są pomysły Donalda Tuska, żeby z duchem demokracji oddać władzę samorządom, paradoksalnie świadczy o pewnej bezradności. Czyli mówiąc wprost Donald Tusk to premier z przyszłości. To premier nieadekwatny do dzisiejszego stanu polityki, stanu rzeczy. Jakby kosmita przywieziony w kapsule czasu z roku 2051.
Ksiądz prałat Henryk Jankowski
To wrzód ropiejący na i tak chorym ciele kościoła katolickiego. Wrzód, o którym trudno jest mówić sensownie, bo trudno zrobić to bez analizy klinicznej. A nie jest rzeczą łatwą opisywać wizerunek człowieka chorego psychicznie lub zaburzonego. To jest czynność sama w sobie bardzo przykra, więc tego nie chciałbym robić. Powiem tylko o tym, jak dla mnie przykład księdza Henryka Jankowskiego świadczy o tym, że wizerunek może czasem sięgnąć bruku. Jak niebezpiecznie jest utożsamiać osobę z jej własnym wizerunkiem. Ksiądz prałat Henryk Jankowski to z jednej strony wizerunkowa legenda, a z drugiej strony zderzenie tej legendy z homoseksualnym brukiem przykościelnym. Fatalne zderzenie. Bardzo tragiczne.
Prezes Telewizji Polskiej Andrzej Urbański
Jest kaczym kameleonem. Gdybym miał go namalować, to miałby skórę kameleona a wygląd kaczora. Takiego trochę wyrośniętego. To w przyrodzie rzadkość, bo kaczki nie upodabniają się do otoczenia. Tak mocno i tak szybko nie zmieniają piór jak prezes Urbański.
Ryszard Kalisz
Jest bardziej lewicową kwoką niż kaczorem. Ryszard Kalisz kapitalizuje swoją pozycję medialną. A przynajmniej stara się ją skapitalizować. Czas pokaże, na ile sprawnie. Można w Ryszardzie Kaliszu pokładać nadzieje. Jako przewodniczący komisji śledczej jest egzeplifikatorem pewnych nadziei. Natomiast czy ta medialność Kalisza przełoży się na coś sensownego? Tego nie wiem. Jest piękny w swojej medialności. Trudno jest znaleźć brzydszego polityka, który medialnie wypada momentami pięknie. Ze swoją medialnością retoryczną, umiejętnościami erystycznymi. Miło się go ogląda, chociaż jest to paradoks – powinniśmy wyłączać bądź wyrzucać przez okno telewizor, gdy Ryszard Kalisz właściwie nie pojawia się, a rozlewa na ekranie. Natomiast jest coś fajnego, medialnego w nim, co przyciąga. Myślę, że Ryszard Kalisz jest po prostu zjawiskiem medialnym.
Nelly Rokita
Jest rzeczywiście ulubioną posłanką, ponieważ jest najwybitniejszym atraktorem mediów a mówiąc po polsku – przyciągaczem. Nie wiem, czy któryś z polityków ma w sobie większą siłę grawitacyjną do przyciągania wszystkich stacji, zarówno tych komercyjnych, jak i publicznych. Ludzie dzielą się na tych, którzy mają przerost wątroby, przerost nerek, niektórzy w ogóle nerek nie mają, wtedy chodzą na dializy. Natomiast rzadko się trafia polityk bez mózgu. Nie wiem, czy tu dializy pomagają, czy nie. Ale na pewno jest zabawnie.
Prezydent Lech Kaczyński
Jak myślę o wizerunku prezydenta, to za każdym razem staje mi przed oczami junta prokuratorska. Gdy cokolwiek chcę coś powiedzieć o prezydencie Kaczyńskim, wszystkie światełka ostrzegawcze w mojej głowie się włączają i podpowiadają mi, że to grozi trzema latami więzienia. Więc może na tym zakończę.
Który z polityków ma Pana zdaniem najlepszy wizerunek?
Jest kilku takich polityków. W sensie profesjonalnym gdybym miał kogoś wymienić, wymieniłbym prezydenta Wrocławia. Prywatnie doceniam też polityków na wskroś niemedialnych, którzy naprawdę coś dobrego chcieli zrobić. Ale właśnie dlatego, że są niemedialni i uczciwi, nigdy nie trafią na medialne salony.
Kto konkretnie?
Takim kapitalnym dla mnie politykiem jest Henryk Wujec, niegdyś w Unii Wolności. To ostatni Mohikanin wśród ludzi, którzy byli przepojeni poczuciem kuroniowskiej misji. Ale nie potrafił nigdy tego sprzedać. Nie potrafił charyzmatycznie swoją misją nikogo zarazić. No i przepadł. Takich polityków jest wbrew pozorom wielu, ale nigdy o nich nie usłyszymy.
O których zatem usłyszymy?
O tych, którzy są chorzy psychicznie i to w ostatnim stadium zaawansowania chorób, albo nawiedzonych, albo o takich, którym czas mózg wyżarł. Natomiast tych wartościowych niestety nie poznamy. I to jest przekleństwo epoki medialnej.
Na przykładzie Donalda Tuska: czy zbyt częste pojawianie się w mediach może zaszkodzić wizerunkowi polityka?
Tak, może. Z tym, że Donald Tusk pojawia się w mediach spokojnie, jest pewnym przykładem normalności. Polityk w roli premiera powinien być w miarę normalny. To znaczy – powinien być spokojny i planować pewne rzeczy, ewolucyjnie zmieniać a nie być charyzmatycznym narwańcem. Donald Tusk jest takim europejskim, zresztą i proeuropejskim i politykiem, i premierem. Premier nie pasuje do naszych obecnych czasów w Polsce tak samo, jak nie pasuje kobieta prezydent, a jeszcze w dodatku wyobraźmy sobie ciemnoskórą kobietę w roli prezydenta Polski. Na to jest za wcześnie.
Kiedy przyjdzie na to czas?
Myślę, że 250 lat musi upłynąć, aby kobieta Murzynka była w Polsce prezydentem. A 50 lat, żeby ludzie docenili spokój emanujący z Donalda Tuska.
Kto teraz byłby najlepszym kandydatem na szefa polskiego rządu i głowę państwa?
Marzę o takim czasie, kiedy minie inwazja klonów. Kiedy prezydent i premier nie będą tą samą osobą. Marzy mi się "odpępowienie" prezydenta od premiera. I żadnych powrotów do czasów mocnego sklonowania. W Polsce idealnym premierem, czy też i prezydentem powinien być skrajny schizofrenik z rozdwojoną jaźnią. Powinien to być ktoś, kto przed południem jest charyzmatykiem, podoba się frustratom i emerytom. A popołudniami staje się europejskim, wyważonym, spokojnym politykiem.
Któż to taki?
Myślę, że jest jeden taki schizofrenik, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nazywa się Janusz Palikot.
Dziękuję za rozmowę.
Ciąg dalszy alfabetu nastąpi.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Do kogo on "gada"?
I za czyje pieniądzory?
Tusku nigdy nie był taki jak on o nim mówi.
To był, jest i nie przesadzając, będzie:
nadęty bufon klepiący androny i nic nie pomoże zasłanianie nieudolności i braku charyzmy do rządzenia rzekomą demokracją.
Z wypowiedzi tego pana wynika tylko jedno:
próbuje jak wszyscy od wizerunku, wyprostowac ludziom zwoje mózgowe (pierwsza zasada "public relations").