Nie tylko donosił na swoich najlepszych kumpli. Nie tylko przez całe lata nie przyznał się do tego. Ale dziś - gdy od dawna wiadomo, że był agentem - nie ma w nim nawet cienia skruchy. Czytaj
W Telewizji Polskiej nie ma kryzysu, robię swoje, TVP Info będzie lepszą stacją niż TVN 24 - deklaruje prezes TVP Bronisław Wildstein w wywiadzie dla sobotniego "Dziennika". Czytaj
Szok. Wiceszef rady nadzorczej dużej spółki Skarbu Państwa zamieszcza w jednej z największych gazet artykuł, w którym atakuje prezesa owej spółki. Ta spółka to Telewizja Polska. Czas na czyjąś dymisję? Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Dziewczyna była regularnie dręczona przez kolegów i koleżanki. Bez większego powodu. Czytaj
Rzecznik ostrzega. I ma rację. Sami zobaczcie. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Piszę prawdopodobnie, bo sprawa śmierci Stanisława Pyjasa - krakowskiego studenta znalezionego martwego w 1977 r. na klatce schodowej jednej z kamiennic - do dziś nie jest wyjaśniona. Wiele wskazuje jednak na to, że Pyjas zginął z rąk funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Faktem jest natomiast to, że Maleszka przez wiele miesięcy donosił bezpiece na swojego przyjaciela. Przyznał się zresztą do tego w 2001 r., gdy o współpracę z SB oskarżył go Bronisław Wildstein. W latach 70-tych przyjaciel Maleszki i Pyjasa.
Sześć lat temu Maleszka był jednym z publicystów "Gazety Wyborczej". Na jej łamach krytykował m.in. ideę lustracji. Do współpracy z SB przyznał się w tekście "Byłem 'Ketmanem': Wyjaśnienia Lesława Maleszki na temat jego współpracy z SB":
W kwietniu 1976 r. trafiłem po raz pierwszy na przesłuchanie w komendzie krakowskiej SB. (...) Przesłuchanie, któremu zostałem poddany, przebiegało bardzo brutalnie. (...) Popełniłem największy błąd, jaki w tej sytuacji można było popełnić. Zacząłem prosić, by nie wyrzucano mnie ze studiów. Pokazałem, jak bardzo jestem słaby. Bezpiecy tylko na to czekali. Chcesz studiować? Coś za coś. Położyli przede mną kartkę i długopis i podyktowali mi treść oświadczenia o współpracy. Kazali mi wybrać sobie pseudonim. Przypomniał mi się Ketman ze "Zniewolonego umysłu" Czesława Miłosza. Człowiek dwóch religii, który ukrywa swe prawdziwe poglądy, udając osobę lojalną wobec opresywnej władzy. Wydawało mi się, że taka gra będzie możliwa.
Odpowiedź była tak absurdalna, że opadły mi ręce. A chwilę później pomyślałem: "Kim ja jestem, by liczyć na to, że bezpieka powie mi prawdę? Dla nich jestem tylko małym gnojkiem, którego wykorzystują jak narzędzie. Małym, zaszantażowanym i zastraszonym pionkiem, który gra marną rolę w nie swoim teatrze". Tak skończył się sen o Ketmanie.
Chciałbym, by moje akta osobowe gromadzone przez SB były pierwszymi - i ostatnimi, które zostaną publicznie otwarte. Policja polityczna w komunistycznym państwie złamała kręgosłupy moralne wielu osób. Szantażem, strachem, prowokacją, biciem. Nie z każdym udało się to zrobić tak łatwo jak ze mną, ale skutki musiały być równie opłakane.
Kierownictwo "Gazety Wyborczej" odsunęło Maleszkę od pisania tekstów, ale nie wyrzuciło go z pracy. Dlatego tym bardziej zaskakująca jest dzisiejsza wiadomość. Oświadczenie redaktorów naczelnych "Wyborczej":
Lesław Maleszka zrezygnował 20 czerwca br. z pracy w "Gazecie Wyborczej". Kierownictwo redakcji przyjęło jego wniosek o zwolnienie.
W listopadzie 2001 r. - gdy została ujawniona szokująca przeszłość Maleszki jako agenta SB, do czego się przyznał - zdecydowaliśmy, że nie może już publikować na naszych łamach. Zgodziliśmy się natomiast, by mógł on wykonywać niektóre prace redakcyjne dla "Gazety" w ograniczonym zakresie i poza siedzibą redakcji. Decyzja ta była wtedy trudna do przyjęcia dla naszego zespołu, podjęliśmy ją wyłącznie ze względów humanitarnych i socjalnych.
Z chwilą, gdy Lesław Maleszka postanowił wystąpić o rozwiązanie stosunku pracy, zaakceptowaliśmy to.
Czy jeszcze usłyszymy o "Ketmanie"?
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
albo TW makisza w ostateczności TW judasz
PO 4ever