Sensacja! Bo Lesław Maleszka to człowiek, który przez wiele lat współpracował z komunistyczną bezpieką i donosił na przyjaciela zabitego prawdopodobnie przez SB. Czytaj
Kiedyś donosił, dziś wykłada. Może nawet ma tytuł profesorski. Co zrobić z takim człowiekiem? Zwolnić go? Odsunąć od pracy ze studentami? A może nic mu nie robić? Czytaj
"Gazeta Wyborcza" ma problem. Niespodziewanie stanęła oko w oko z potężnymi przeciwnikami, którzy zadają coraz silniejsze ciosy. Kto chce zniszczyć "Wyborczą" i jej właściciela – spółkę Agora? Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Dla wyznawców Chrystusa Pakistan to piekło na ziemi. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Półtora roku pracy wywróci się o jeden dokument? Czytaj
SIły dobra mogły choć raz pękać ze śmiechu. Czytaj
Zagubiony emocjonalnie Lesław Maleszka, który zapytany, dlaczego donosił, potrafi powiedzieć tylko: "To doskonałe pytanie!" - oto obraz, który wyjątkowo mocno zapada w pamięć. Tę scenę utrwaliły autorki znakomitego dokumentu historycznego "Trzech kumpli", który właśnie leci w odcinkach w TVN (można go obejrzeć także w Tvn24.pl).
Maleszka był superagentem. Jedną z najlepszych wtyk SB w środowiskach antykomunistycznych w PRL. Donosił, analizował, podpowiadał, jak rozbijać opozycję.
Przyznał się do tego wszystkiego dopiero, gdy w 2001 r. publicznie wskazali go palcem jako agenta jego eksprzyjaciele z krakowskiego SKS, na czele z Bronisławem Wildsteinem.
Ale nawet dziś, po siedmiu latach od zdemaskowania, Maleszka opowiada o swojej agenturalnej przeszłości z zadziwiającym spokojem. Może wręcz z chłodnym cynizmem.
A przecież pod jego adresem padają dziś ciężkie podejrzenia. Choćby takie, że esbecy mogli zamordować Stanisława Pyjasa, bo zaczął on domyślać się, iż Maleszka jest agentem. Chcieli ratować tego ostatniego jako superdonosiciela.
Kiedyś ktoś z dawnego SKS powiedział mi w prywatnej rozmowie, że jego zdaniem Maleszka to po prostu człowiek pozbawiony wyższych uczuć. W podobny sposób mówił o Maleszce w rozmowie z TVN 24 Piotr Stasiński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej" - notabene, wyraźnie zadowolony, że jego redakcja ostatecznie rozstała się z tym niegdysiejszym superagentem.
Jeśli jednak Maleszka nie potrafi w pełni uświadomić sobie swoich czynów, jeśli nie ma w nim skruchy - to czy można mu przebaczyć?
Może można. A może wręcz należy - wszak tego uczy nas choćby katolicyzm, który jest dominującym wyznaniem w Polsce. Byłby to gest bardzo ludzki, wspaniałomyślny.
Zresztą Maleszka jest już całkowicie sponiewierany. Został publicznie rozszarpany i pohańbiony. Poniósł więc karę. Czy można mu jeszcze jakoś zaszkodzić? I po co?
Czy przebaczył(a)byś Lesławowi Maleszce? Zagłosuj!
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Maleszka powinien stanąć pod murem.
kolega Michnika szpicle