Sensacja! Bo Lesław Maleszka to człowiek, który przez wiele lat współpracował z komunistyczną bezpieką i donosił na przyjaciela zabitego prawdopodobnie przez SB. Czytaj
"Gazeta Wyborcza" ma problem. Niespodziewanie stanęła oko w oko z potężnymi przeciwnikami, którzy zadają coraz silniejsze ciosy. Kto chce zniszczyć "Wyborczą" i jej właściciela – spółkę Agora? Czytaj
Marzenie polskiego polityka: trafić do serialu "M jak miłość" (TVP 2). To najlepszy wehikuł promocyjny w Polsce. Tak wynika z badań preferencji telewidzów w 2006 r., przeprowadzonych przez TNS OBOP. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Zagubiony emocjonalnie Lesław Maleszka, który zapytany, dlaczego donosił, potrafi powiedzieć tylko: "To doskonałe pytanie!" - oto obraz, który wyjątkowo mocno zapada w pamięć. Tę scenę utrwaliły autorki znakomitego dokumentu historycznego "Trzech kumpli", który właśnie leci w odcinkach w TVN (można go obejrzeć także w Tvn24.pl).
Maleszka był superagentem. Jedną z najlepszych wtyk SB w środowiskach antykomunistycznych w PRL. Donosił, analizował, podpowiadał, jak rozbijać opozycję.
Przyznał się do tego wszystkiego dopiero, gdy w 2001 r. publicznie wskazali go palcem jako agenta jego eksprzyjaciele z krakowskiego SKS, na czele z Bronisławem Wildsteinem.
Ale nawet dziś, po siedmiu latach od zdemaskowania, Maleszka opowiada o swojej agenturalnej przeszłości z zadziwiającym spokojem. Może wręcz z chłodnym cynizmem.
A przecież pod jego adresem padają dziś ciężkie podejrzenia. Choćby takie, że esbecy mogli zamordować Stanisława Pyjasa, bo zaczął on domyślać się, iż Maleszka jest agentem. Chcieli ratować tego ostatniego jako superdonosiciela.
Kiedyś ktoś z dawnego SKS powiedział mi w prywatnej rozmowie, że jego zdaniem Maleszka to po prostu człowiek pozbawiony wyższych uczuć. W podobny sposób mówił o Maleszce w rozmowie z TVN 24 Piotr Stasiński, wicenaczelny "Gazety Wyborczej" - notabene, wyraźnie zadowolony, że jego redakcja ostatecznie rozstała się z tym niegdysiejszym superagentem.
Jeśli jednak Maleszka nie potrafi w pełni uświadomić sobie swoich czynów, jeśli nie ma w nim skruchy - to czy można mu przebaczyć?
Może można. A może wręcz należy - wszak tego uczy nas choćby katolicyzm, który jest dominującym wyznaniem w Polsce. Byłby to gest bardzo ludzki, wspaniałomyślny.
Zresztą Maleszka jest już całkowicie sponiewierany. Został publicznie rozszarpany i pohańbiony. Poniósł więc karę. Czy można mu jeszcze jakoś zaszkodzić? I po co?
Czy przebaczył(a)byś Lesławowi Maleszce? Zagłosuj!
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Żygać się chce na taką moralność .
Michnik to tylko mala gnida, ktora przeobrazona we wsze, podskoczyla w odpowiednim momencie.