Logika jest chyba taka: skoro podczas powstania warszawskiego małe knypki latały z butelkami z benzyną - to teraz mogą walczyć o życie "nienarodzonych". Akcję wymyśliło katolickie pismo dla dzieci: "Mały Gość Niedzielny". Czytaj
...że dopiero teraz - po 20 miesiącach życia. A zdaniem lekarzy miała przeżyć tylko kilka godzin. Otóż jak pisze KAI, żyjąc trochę dłużej... "obaliła argumenty przeciwników życia". Czytaj
W sprawie, w której nikt nie wie już, o co chodzi, w grę weszły argumenty finansowe. Poza tym bez zmian. Pod płaszczykiem "troski o dobro" - najzwyklejsza polityka. Oraz takiż... lans. Czytaj
Oficjalnie Żydów jest w Polsce może ze 20 tysięcy. Nieoficjalnie - parę milionów. Knujących w ukryciu przeciw Polakom. Jak niegdyś Mickiewicz, Słowacki czy Stanisław August Poniatowski. Czytaj
Polska młodzież chce, by szkoła uczyła o seksie. Bo, jak się okazuje, nastolatki nad Wisłą to seksualni analfabeci, którzy pilnie potrzebują fachowej pomocy. Czytaj
Zaczęła się nieoficjalna żałoba narodowa po tragedii w Halembie. Pytanie, czy to musi tak wyglądać i czy musimy brać w tym udział. Czytaj
Dobrali się, trzeba przyznać. Czytaj
Beatyfikacja papieża osiadła na mieliźnie. Oficjalnie to sprawa procedur, nieoficjalnie - celowe wyhamowanie słynnego "Santo Subito". Czyżby JPII z jakichś powodów naprawdę nie zasługiwał na aureolę? Czytaj
Nastolatka zrobi bardzo wiele dla przedmiotów widzianych za sklepową szybą. No bo dlaczego nie? Czytaj
Tydzień temu w USA wywołał sensację tekst z "Newsweeka" - mówiący o tym, że Biblia nie zabrania małżeństw gejów. Ale jest nawet gorzej. Dokładnie przeczytane, Pismo Święte w ogóle homoseksualizmu nie odrzuca. Czytaj
Karol Karski z PiS rusza na odsiecz. Czytaj
W Internecie pojawiło się nagranie, które może narobić sporo kłopotów kandydatowi PO. Czytaj
Widzicie ten fotomontaż? Za jego umieszczenie w internecie 33 –letni nauczyciel angielskiego dostanie najprawdopodobniej pół roku więzienia w zawieszeniu, bo obraził uczucia religijne. Gdzie się to zdarzyło? A tu, w Polsce. Czytaj
Jak czytamy w dzienniku "Polska", ksiądz Wieńczysław Ł. (45), proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Janikach, przywiózł do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie Edytę L. - będącą z nim w zaawansowanej ciąży. Były powikłania.
Wada łożyska zagrażała życiu dziecka. Mimo to położnica przez trzy dni nie zgadzała się na cesarskie cięcie.
Tymczasem ksiądz, który jej przez cały ten czas towarzyszył, tłumaczył lekarzom, że lepiej, żeby to dziecko zmarło. Lekarze twierdzą, że Edyta L. była pod ogromnym wpływem księdza - i że to on nakłaniał ją, by nie zgadzała się na zabieg. "Zachowywała się jak emocjonalnie uzależniona", mówią pracownicy szpitala.
W końcu jednak Edyta L. uległa namowom lekarzy. Zabieg się udał, urodziła się zdrowa dziewczynka. Wówczas ksiądz, nie kryjąc złości, powiedział doktor Ewie Jaśkiewicz tak:
Mogłaby pani coś zrobić, żeby to dziecko nie żyło?
W szpitalu już wszyscy wiedzieli, że Wieńczysław Ł. jest księdzem - choć był po cywilnemu i wyraźnie swój zawód ukrywał. Personel zawiadomił prokuraturę. Toczy się postępowanie przygotowawcze, księdzu nie postawiono jeszcze zarzutów. Teoretycznie za nakłanianie do morderstwa może grozić dożywocie.
Edyta L. mieszka z rodzicami w małej parafii księdza Wieńczysława. Jej ojciec, Franciszek L., twierdzi że ksiądz jeszcze przed rozwiązaniem rozmawiał z nim o przyszłości dziecka.
Powiedział, że można je oddać. Opowiadał, że wystarczy jakieś papiery wypisać i można je zostawić w szpitalu. Mówił: Jakby było ułomne albo chore, to sobie rady nie dacie. Jak się nie zgodziłem, to mi kazał jakiś papier podpisać, że ja mam dziecko wychowywać. Ja mogę pomóc jako dziadek, ale wychowywać to jest obowiązek ojca.
Obecnie nie wiadomo, gdzie jest ksiądz Ł. Ostatni raz widziano go w niedzielę, gdy odprawiał mszę. Ciekawe, czy w kazaniu opowiadał o trosce o "dzieci nienarodzone".
To jest, oczywiście, dość drastyczny przykład bezduszności. Ale chyba jednak stanowiący część szerszego zjawiska. Otóż w częstochowskim szpitalu aborcja nie wchodziła w grę - zatem nie było dyżurnego działacza pro-life, który warowałby przy położnicy.
Życia tego dziecka - przed własnym ojcem-księdzem - nie strzegł żaden ksiądz Podstawka. I nie zrobił z tego skandalu na całą Polskę. Troska środowisk pro-life o dzieci wydaje się więc odrobinę wybiórcza.
Żaden przyzwoity człowiek nie powie, że aborcja jest czymś dobrym. Jednak życiem dzieci już narodzonych Kościół katolicki, księża i organizacje pro-life przejmują się jakby trochę mniej.
A mówiąc dosadnie - wcale. Dlatego zastanówmy się: czy ksiądz Ł. rzeczywiście jest aż takim zwyrodnialcem? Przecież najważniejsze, że nie było aborcji. A zatem, tak właściwie wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Bo co się dzieje z dzieckiem narodzonym, to już jego sprawa.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Ale bzdura. Chyba jednak okoliczności troszkę grają tutaj rolę.
Cierpienia innych znoszą wyjątkowo dobrze.:-/