Pisze o tym w swoim blogu Marcin Gadziński, były korespondent "Wyborczej" w Stanach. Czytaj
Czy doradca Hillary Clinton klnie, a na dodatek obraża wyborców? Nad tym łamią sobie głowy komentatorzy, uważnie wsłuchując się w pewne nagranie. Czytaj
W najnowszej reklamówce kandydat Demokratów występuje w pokoju do złudzenia przypominającym słynny Gabinet Owalny. Ameryko i reszto świata, przyzwyczajajcie się! Czytaj
Wybranie przez Niemców Polski na miejsce przeprowadzenia Holokaustu staje się dla naszego kraju przekleństwem. Czytaj
Wizerunek kontrowersyjnej maskotki trafił na łamy jednej z polskich gazet. Czytaj
Ale to nie oznacza wcale, że nie może być naprawdę ostro. Czytaj
No bo przecież nie musiała być tak wyzywająco ubrana, prawda? Czytaj
Polska prowincja często okazuje się być gniazdem zepsucia i seksualnej patologii. Czytaj
W tej sprawie skandal goni skandal. Co się jeszcze zdarzy? Czytaj
Policja mówi, że to legalne, ale nie poleca takiego źródła zarobkowania. Czytaj
Kilka dni temu świętowaliśmy rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz. Lecz czy rzeczywiście jest co czcić? Czytaj
O romansie Johna Edwardsa, byłego już kandydata Partii Demokratycznej do prezydenckiej nominacji, chodzą w Waszyngtonie słuchy nie od dziś. W toku kampanii polityk im już zdążył nawet zaprzeczyć. A że sprawa opisywana była tylko i wyłącznie przez najbardziej nierzetelny brukowiec Ameryki, nikt nie podważał słów polityka.
Być może pora jednak zacząć. Marcin Gadziński, były korespondent "GW" w Waszyngtonie opisuje tę aferę w notce pod wiele mówiącym tytułem "Romans, o którym amerykańskie media nie chcą byście wiedzieli". A chodzi o rzecz następującą:
John Edwards został przyłapany o 2.40 w nocy w luksusowym hotelu w Beverly Hills, gdy wychodził z pokoju swojej kochanki, z którą ma dziecko.
Potem przez kilkanaście minut uciekał przed reporterami i fotoreporterami, aż schował się w garażu w męskiej ubikacji i poczekał na przybycie hotelowych ochroniarzy, którzy odprowadzili go do samochodu.
Romans z Rielle Hunter od miesięcy opisywał "The National Enquirer", tygodnik nie cieszący się specjalnym poważaniem Amerykanów, przynajmniej tych z elity. Według gazety, Edwards ma z kobietą dziecko. Według poważnych mediów, Edwards jest postacią niemal świętą. Wiele wycierpiał, najbardziej na świecie kocha swoją chorą na raka żonę Elizabeth, a przed nim jeszcze długa i wielka kariera polityczna.
Jak pisze Gadziński, za całą rzeszą amerykańskich blogerów i mediów internetowych, w mainstreamowych mediach panowała na temat romansu polityka Demokratów zgodna zmowa milczenia, która dziwi dziennikarza "Gazety":
Moim zdaniem - w najbliższych dniach tama puści. Potrzebny jest jeszcze jeden mały czynnik - zdjęcie, wideo, jakiś cytat i temat trafi na pierwsze strony, gdyż w dzisiejszych czasach takich historii już się nie da ukrywać. Dla jasności - nie jestem za tym, by poważne media publikowały nie sprawdzone historie, szczególnie tak delikatne i bulwersujące tylko dlatego, że coś napisał brukowiec.
Tyle tylko że te poważne media powinny poważnie zająć się tym tematem, przypisać wielu reporterów i potraktować to jako normalną historię, którą sprawdzają. A takiej reakcji nie widać.
Zmowa milczenia dziś zdaje się już bardzo powoli przełamywać. Wersję "Enquirera" potwierdza Fox News. "Business Week" zastanawia się nad jej medialną stroną. A fantastyczny Slate wyżywa się na wszystkich, którzy nic nie powiedzieli. Wyszła całkiem długa lista, na której nie brakło nikogo z wielkich.
Czemu wszyscy nabrali wody w usta? Bo Edwardsa i Obamę lubimy, tak jak nie lubimy Busha i McCaina? Kiedy tego ostatniego posądzano o romans, szeroko rozpisywał się na ten temat "New York Times". Mimo że dowodów ws. McCaina miał mniej niż dziś najgorszy z brukowców ws. Edwardsa. Teraz milczy.
Dobrze, że w dobie internetu bardziej niż kiedyś słychać głos tych, którzy pytają. Nawet jeśli często to tylko zabawa w Palikota. Nawet jeśli Edwardsowi faktycznie nic nie można zarzucić.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Niech robi chłop co chce, jest w końcu już dorosły.
Wiemy, ale nie powiemy?
Dla dobra moralnego, czy partyjnego?
Pozdrawiam, Marto.
tylko dlatego (:
pozdr.