Coraz więcej na to wskazuje. Zwłaszcza desperackie wysiłki premiera, by złe wrażenie po kuriozalnej, zalatującej nazistowską retoryką wypowiedzi zatrzeć. Czytaj
Premier najwyraźniej chce pokazać, że jest twardy. Za słowami pójdą czyny. W Polsce pedofile będą kastrowani chemicznie. Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Dla wyznawców Chrystusa Pakistan to piekło na ziemi. Czytaj
Półtora roku pracy wywróci się o jeden dokument? Czytaj
"Dziennik" przytacza wczorajsze słowa szefa PiS. Otóż Jarosław Kaczyński mówił w swej karierze różne dziwne rzeczy - ale tak głupiej wypowiedzi, jak Tuskowe wyjmowanie ludzi spod prawa, nie zaliczył nigdy. Dlaczego zaliczył ją Tusk?
Kaczyński podejrzewa, że nagłe przejście na pozycje skrajne, znacznie bardziej na prawo od PiS, wywołał u Tuska strach przed nową, lewicującą frakcją, która tworzy się w Platformie. I może zagrozić jej rozpadem.
W nowej formacji znaleźliby się byli działacze Platformy Obywatelskiej, m.in. Andrzej Olechowski i Paweł Piskorski oraz wiele osób z lewicy. Dlatego Tusk postanawia wejść na nasze pole i ogłasza się zwolennikiem kastracji i mówi, że pedofil nie ma żadnych ludzkich praw.
Bardzo ciekawa teza - tym bardziej, że środowiska lewicowe od dawna biedzą się nad kwestią choćby częściowego zjednoczenia. Dochodząc do wniosku, że na bazie SLD dokonać się tego nie da. Może więc na bazie... PO?
PO jest partią skrajnie niejednorodną i pod pewnymi względami przypomina nawet AWS - czyli charakterystyczne dla polskiej polityki pospolite ruszenie wyborcze. Spójność partii, ławy poselskie której dzielą Jarosław Gowin i Janusz Palikot, musi budzić wątpliwości.
Jarosław Kaczyński gorzko zauważa, że miłość do PO jest w mediach tak wielka, że Tuska nikt za jego dość egzotyczny pomysł nie krytykuje.
Pedofilii nie bronię, ale gdybyśmy to my ogłosili dziś albo jak byliśmy u władzy, to ogłosiliby nas ostatnimi zbrodniarzami, a Parlament Europejski podejmowałby przeciwko nam uchwałę. Ale oni mówią o tym, bo wiedzą, że będą z lewej strony spychani.
To nie do końca tak. Bezprawne i niekonstytucyjne zapędy Tuska zaczynają już krytykować wszyscy, mający jakie-takie pojęcie o prawie czy medycynie.
Piotr Bratkowski w "Newsweeku" zwraca uwagę, że dziwnym trafem idea rozprawy z pedofilami pojawia się wtedy, gdy jasnym staje się, że z budową autostrad rząd sobie nie poradzi, stocznie upadają, a reforma służby zdrowia budzi coraz większe kontrowersje. Otóż, pisze Bratkowski, łatwiej wprawić w ruch policję, niż naprawić finanse publiczne.
Owa szumna "kastracja" pięknie brzmi w uszach nieco mniej wyrobionego elektoratu, który widzi w niej realizację swej autorskiej recepty na "zboczeńców" - czyli, za przeproszeniem, uciąć takiemu jaja. Tymczasem o żadnym ucinaniu mowy być nie może, a cała afera jest populistycznie wykorzystanym skrótem myślowym, który "kastracją" nazywa zwykłą, choć kosztowną (600 PLN miesięcznie) terapię hormonalną, zmniejszającą popęd płciowy.
A także z gruntu nieskuteczną - gdyż przestępca seksualny, nawet do niej zmuszony, może ją przerwać, wyjechać do Pernambuko i szukaj wiatru w polu.
Aspektów jest tu, naturalnie, więcej. Nieskuteczność kastracji farmakologicznej sprawia, że mało kto poza USA ją stosuje. O wiele skuteczniejszy jest system elektronicznego monitorowania - z wprowadzeniem którego polskie władze nie są sobie w stanie poradzić od lat. Lepiej jest więc szermować gromkimi hasłami. Z których i tak nic nie wyjdzie, ale ludzie może zapomną. O co Tuskowi chodzi tak naprawdę? O skuteczną obronę dzieci przed pedofilami, czy o podobicie sobie słupków popularności?
Wojciech Maziarski, zastępca naczelnego "Newsweeka", alarmuje - propozycję Tuska, stanowiącą pogwałcenie praw obywatelskich, poparł ... Rzecznik Praw Obywatelskich. Profesor Jan Widacki w "Przeglądzie" wątpi zaś, by ewentualne wprowadzenie owej słynnej "kastracji" cokolwiek dało. A wypowiedź Tuska nazywa skandalem.
Po pierwsze, premier nie powinien deklarować, że pod wpływem jednego przypadku - kazirodcy z Siemiatycz, który nawet nie jest pedofilem - zmieni prawo. Prawa nie można zmieniać pod wpływem emocji. Po drugie, odmawianie miana człowieka sprawcy nawet najbrutalniejszej zbrodni raczej nie jest czymś, co powinien robić premier kraju aspirującego do miana cywilizowanego.
Nie sądzę, żeby wobec takich indywiduów, takich kreatur, jak te przypadki, można zastosować termin człowiek. W związku z tym, nie sądzę, żeby obrona praw człowieka dotyczyła tego rodzaju zdarzeń.
Słowa słynącego z łagodności premiera Tuska ostatnio rozbrzmiały, o ile dobrze pamiętamy, w III Rzeszy na temat Żydów. Tam też rząd uzurpował sobie prawo decydowania, kto jest człowiekiem, a kto nie.
Słowem, sytuacja jest kuriozalna. We "front obrony przestępców", który Jarosław Kaczyński wymyślił i zapisał doń Tuska, włączył się... Jarosław Kaczyński. Zaś premier Tusk, oprócz przejściowej sympatii pewnej szczególnej części wyborców, zyskał - obok PRemier i "Słońce Peru" - całkiem nowe przezwisko.
Fidel Kastro.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Teraz trzebi wrogi polityczne ich własną bronią.
Czytelnicy "Faktu", już go kochają.
Sam w to nie mogę uwierzyć to co teraz robi PO.Przez dwa lata krzyczeli że wiedzą jak trzeba rządzić że maja ustawy pełne szuflad ....i co wyszło ? szkoda dalej pisać