Rzecznik Praw Obywatelskich chce chronić tych, którzy widoku rozebranych ciał w kioskach sobie nie życzą. Ale "Playboy" może się uchowa. Czytaj
Rzecznik Praw Obywatelskich obywateli ocenił bardzo surowo. Czytaj
Janusz Kurtyka posłużył się apelem dziennikarza o likwidację IPN-u do promocji instytutu. Sprytne, ale czy skuteczne? Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
O swojej decyzji Janusz Kochanowski pisze dziś w "Rzeczpospolitej". Wczoraj sędziowie trybunału uchylili przepis przewidujący karę więzienia za przypisywanie Polakom udziału w zbrodniach komunizmu lub nazizmu. Zrobili to na wniosek rzecznika, który argumentował, że przepis ten został uchwalony w niewłaściwy sposób. Dziś w "Rzeczpospolitej" Kochanowski wyjaśnia, że chodziło mu również o ochronę wolności słowa i swobody badań historycznych - w tym prawa do popełniania błędów. To wartości - jak pisze Rzecznik Praw Obywatelskich - chronione także przez Konstytucję RP.
Dlatego Janusz Kochanowski postanowił zwrócić się do Trybunału Konsytucyjnego o uznanie za niezgodny z konstytucją przepisu o tzw. kłamstwie oświęcimskim.
W ustawodawstwie polskim do kłamstwa oświęcimskiego odnosi się art. 55 ustawy o IPN, która wprowadza zakaz publicznego negowania zbrodni nazistowskich, komunistycznych oraz innych zbrodni wojennych – tj. zarówno zaprzeczania faktom historycznym, jak również kłamstwa rozumianego jako świadome i celowe fałszowanie faktów. Notabene to, co potocznie określa się mianem kłamstwa oświęcimskiego, nie ogranicza się w tym przypadku wyłącznie do negowania Holokaustu i zbrodni popełnionych na osobach narodowości żydowskiej, ale obejmuje także zbrodnie popełniane na członkach innych narodowości.
Podobne zakazy funkcjonują także w innych krajach Europy Zachodniej na czele z Niemcami. To na ich mocy w Austrii na rok więzienia skazano brytyjskiego historyka Davida Irvinga, który od lat twierdzi, że Holocaustu nie było. I jest dzięki temu bohaterem wszystkich neonazistów.
Polski Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma oczywiście zamiaru stawać w jednym szeregu z ludźmi, którzy starają się wybielić hitlerowców.
Występując przeciwko penalizacji negacjonizmu jako niespełniającego owego wymogu konieczności ograniczenia wolności słowa i badań naukowych, trzeba od razu powiedzieć, że zakazy te mogą i powinny być podważane tylko tam i tylko o tyle, o ile nie dotyczy to tzw. mowy nienawiści (hate speech). W Polsce podlegają one odrębnej penalizacji z art. 256 i 257 k.k. zakazujących publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych, a także publicznego znieważania grup ludności albo poszczególnych osób z powodu ich przynależności.
Janusz Kochanowski słusznie zauważa, że pamięć o zbrodniach tak nazizmu, jak i komunizmu nie zależy od zapisów w kodeksach, ale postawy społeczeństwa. A także edukacji. Tylko, że z tym ostatnim - co pokazała choćby historia ze zdjęciem z krematorium w obozie zagłady na Majdanku - mamy problem.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
PO 4ever
PO 2 hell 4ever
To są kpiny.
-----------------------------------------
Bez przesady!
Może ty panie Kowalczyk masz problem, bo większość społeczeństwa takiego problemu nie ma.