Choć jak na swoje lata wysportowany i zażarty piłkarz, Donald Tusk nie jest już najmłodszy. Powinien o tym pamiętać - i... nie przestawiać zwrotnic kolejowych w Andach. Czytaj
Dobrze podejrzewaliśmy, pisząc miesiąc temu że szykuje się nowa "podróż życia". Tusk do Chin wybrał się jak na wczasy. W konsekwencji - już na lotnisku dał plamę. Czytaj
Dmitrij Miedwiediew powtórzył wielki sukces Donalda Tuska. Peruwiański prezydent Alan Garcia przyznał mu wczoraj najwyższe odznaczenie swego kraju - order "Słońce Peru". Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Dla wyznawców Chrystusa Pakistan to piekło na ziemi. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Półtora roku pracy wywróci się o jeden dokument? Czytaj
SIły dobra mogły choć raz pękać ze śmiechu. Czytaj
W październiku premier wybiera się do Pekinu. Pozwiedza? Nie wiadomo. Kancelaria premiera strasznie się boi drwin. Nabrała wody w usta.
Więcej. Dziennik "Dziennik" donosi, że kancelaria wraz z MSZ w pocie czółka pracuje, by wszystko tak naświetlić, ażeby nikt się nie nabijał. W rezultacie może być jeszcze śmieszniej. Premier w Pekinie nie ruszy się z hotelu, zaś po mieście będzie jeździł z zamkniętymi oczyma. Żeby nic przypadkiem nie zobaczyć.
Konkrety mają być. W Chinach: import siły roboczej do budowy naszych mitycznych autostrad. Oraz niemniej mityczne chińskie inwestycje w Polsce. Same konkrety. Przynajmniej dowiedzieliśmy się, jak otoczenie premiera rozumie słowo "konkrety".
Poza tym nie bardzo wiadomo, czy premierowi w ogóle uda się w Chinach spotkać z... władzami Chin. Na szczyt zjadą przedstawiciele 40 państw - i wszyscy chcą się spotkać z gospodarzami. A nasz premier, hm. Raz, że raczej nie reprezentuje światowej potęgi. A dwa, że jego bohaterskie wypowiedzi na temat Tybetu są w Chinach odbierane... bez entuzjazmu.
Żeby było jeszcze śmieszniej, polski MSZ oficjalnie potwierdza, że premier będzie chciał z rządem Chin rozmawiać o... Tybecie. Nie o problemach z eksportem polskiej wieprzowiny do Chin, ale o Tybecie. Tak, Chińczycy na pewno czekają na niego z niecierpliwością. Wręcz trwa konkurs, kto się z Tuskiem spotka. Odbijają go sobie niczym pannę młodą.
Żeby tylko premier nie dźwigał znów wagonów kolejowych, jak w Andach, i nic sobie nie zrobił. Bo w listopadzie ma wojażować po Zatoce Perskiej. Kuwejt, Arabia Saudyjska. Ma tam do załatwienia bardzo ważne sprawy. W Kuwejcie będzie dziękował za udostępnienie bazy logistycznej dla naszego kontyngentu w Iraku. Nie wystarczyłoby posłać listu i kwiatów? Albo wręcz Sikorskiego?
W Arabii Saudyjskiej jeszcze gorzej: rozmowy dotyczyć będą bezpieczeństwa energetycznego. A może piękna kwiatów. W każdym razie, czegoś wzniosłego i mętnego.
Słowem, premier nas reprezentuje. Z samozaparciem jeździ po świecie - w sprawach nie cierpiących zwłoki. On to robi dla nas, rodacy. Nie dla siebie. Swoje ważne sprawy z reguły ma w jakichś ładnych i egzotycznych miejscach, ale to w końcy nie jego wina. Tak wyszło.
Zaś my zakaszmy rękawy i szybciej wytwarzajmy ten PKB, by premier miał za co nas reprezentować. Może dostanie jakiś order. "Słońce Pustyni", albo "Gwiazdę Wielkiego Smoka". Byłoby fajnie, bo przezwisko "Słońce Peru" trochę się już opatrzyło. Czas zapracować na nowe.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
po tusku sie wszytskiego mozna spodziewać
ludzie juz powoli otwieraja oczy mimo tej propagandy medialnej
I BARDZO DOBRZE
patrzcie co Donek pali z rana: