Rzecznik Praw Obywatelskich przedobrzył. Jego najnowszy pomysł, że ochrona zdrowia kobiety jest niezgodna z konstytucją, może rozgrzebać pieczołowicie od 15 lat uklepywaną mogiłkę problemu aborcji. Czytaj
Kobieta puch marny, istotka zwiewna, krucha, uczuciowa i delikatna jak mgiełka? Już nie. Stereotyp "słabej płci" idzie do piachu. Dzisiejsze młode Polki są coraz bardziej agresywne i okrutne. Czytaj
Minister Zdrowia wkurzyła kobiety już po raz drugi. Tym razem - solidnie. Po zakazie "cesarek" na życzenie - centralny rejestr wszystkich ciąż. Taki mały totalitaryzm - łamiący, tak mimochodem, zasadę tajemnicy lekarskiej. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Nazywa się Arthrotec Forte. Jest na receptę, ale u nas... wiadomo. W roku 2007 sprzedaż leku wzrosła DWUKROTNIE. Epidemia artretyzmu?
W roku 2006 sprzedano 145 tys. tabletek. Rok później - 280 tysięcy. Zapewne część z nich naprawdę wzięli ludzie, których bolały stawy. Ale większość to prawdziwa skala aborcji w Polsce.
Że Arthrotec "spędza", jest tajemnicą poliszynela. Ktoś na tzw. "dzieciach nienarodzonych", obsesji naszych polityków, robi świetny biznesik. Pigułki z aptek trafiają do internetowych hurtowni. Ze sprzedażą środków poronnych nikt się nie kryje. Polak zawsze znajdzie wyjście z paranoicznej sytuacji, jaką zafunduje mu władza.
"Dziennik" nazywa całą sprawę "procederem" i alarmuje, że ma on już co najmniej jedną ofiarę śmiertelną. Ale dla Polek, za które decyduje "moralna większość", sprawa jest prosta. Przesyłka w niekrępującej paczce. Dwa razy po cztery tabletki. I "po kłopocie".
Biznes jak marzenie. Ktoś z natury podejrzliwy może się zastanawiać, czy producent leku Arthrotec nie jest przypadkiem cichym sponsorem obrońców życia tak zwanego poczętego. W aptece za 10 tabletek zapłacimy 20 złotych. W internecie 15 złotych kosztuje JEDNA. Czarny rynek? Pewnie. A ktoś myślał, że Delikatesy?
I tak taniej, niż u pana doktora. Któremu w szpitalu "sumienie nie pozwala", ale u siebie w gabinecie sumienie, wraz z marynarką, odwiesza się na kołek.
Nielegalny handel lekami jest, oczywiście, nielegalny. Sprzedający niczego się jednak nie boją. Podają adresy, telefony. Ryzyko jest wkalkulowane. W marcu sąd w Toruniu skazał na 7 lat sprzedawcę, który handlował od 4 lat. Fałszował recepty. Miał chłopina pecha, bo jednej z jego klientek się zmarło. Ale jeśli nikt nie umrze, jest "spoko".
Kobieta z Białegostoku dostała półtora roku w zawieszeniu. A i tu sprawa była dramatycznie medialna: Arthrotec kupiła sobie pani w ósmym miesiącu, u której lek wywołał przedwczesny, domowy poród. Dzieciątko go nie przeżyło, zaś policja, badając sprawę dzieciobójstwa, zainteresował się też handlarką.
Zapasy internetowych hurtowni są - dosłownie - mordercze. 135 tys. tabletek wystarczy na 20 tys. aborcji. Towar zalega, więc trzeba go jakoś klientkom wcisnąć. Że zerowego poziomu wiedzy Polek w tych kwestiach czujnie strzegą Tron i Ołtarz, Polkom można wcisnąć cokolwiek. Dobrze choć, że biorą preparaty dla ludzi - a nie dla bydła, jak swego czasu w Samoobronie.
Chcesz szybko i skutecznie? Weź od razu nie osiem, ale dziesięć. Końska dawka, część "pacjentek" dostanie zakrzepicy żył. Policja? "Monitorujemy internet". Z zerowym skutkiem.
Podobnym, jak w przypadku mądrej i pięknej ulotki, jaką wyemitowało Ministerstwo Zdrowia do powieszenia w polskich aptekach.
Stosowanie preparatów leczniczych w celu dokonania nielegalnej aborcji jest nie tylko niezgodne z prawem, ale jest również bardzo poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia.
Ach tak. Kobiety, za które decyduje Trójca Święta: pan, wójt i pleban, na pewno ze strachu schowają się do mysiej dziury. Ale popyt rodzi podaż: jeśli w mysiej dziurze będzie internet, to i tak ciążę spędzą.
Drogo, ryzykownie, barbarzyńsko, lekiem na stawy i wrzody żołądka. Ważne, iż moralność publiczna na tym nie ucierpi. Co z tego, że prohibicja zawsze rodzi podziemie handlowe? Co z tego, że "kompromis aborcyjny" to ani kompromis, ani aborcyjny, tylko fikcja dla świętego spokoju, żeby się episkopat nie czepiał?
Co z tego, że któraś sobie czasem zgaśnie, bo tabletki na wrzody żołądka żre jak cukierki? Bo w cywilizowany sposób ciąży przerwać jej nie wolno?
Nic. Kara boża. Bantustan. Boże, coś Polskę. Arthrotec Forte. Kiedy nadejdą "te dni".
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Starsze dzieci czekają na adopcję.
Ciekawe, dlaczego nikt ich nie chce.
nigdy nie robiłaś "zabiegu" więc nie mów za dużo. radzę zobaczyć jak się tego dokonuje. i nie zmuszaj lekarzy żebysmy to robili.