Pół roku zająło prokuraturze dojście do prawdy, ale w końcu jest. Czytaj
Wciąż nie wiemy, co było przyczyną wypadku Bronisława Geremka. Najnowsza hipoteza mówi o zasłabnięciu profesora za kierownicą. Zdjęcia z miejsca wypadku nie pozostawiają wątpliwości: kierowca nie miał szans na przeżycie. Czytaj
Profesor Bronisław Geremek zginął dziś około 13:30 w wypadku samochodowym. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Jak czytamy w "Głosie Wielkopolski", Paterek (56) jechał swoim pasem, samochód był w dobrym stanie. Teraz jest do kasacji. Paterek doznał uszkodzenia płuc, złamania żeber i nogi, wstrząsu mózgu. Jego pasażer, zięć - otwartego złamania nogi.
Paterek liczył na to, że szybko dostanie odszkodowanie i kupi nowy samochód, który jest niezbędny prowadzącej sklep żonie. Jednak minęły trzy miesiące - i nic się nie dzieje.
Gorzej. Zdaniem kierowcy z wielkopolskiego Skórzewa sprawa robi się dziwna. Paterek zaczyna się bać, że prokuratura oczyści Bronisława Geremka. Że ktoś usiłuje zamieść sprawę pod dywan.
Paterek wynajął firmę, która ma uzyskać należne mu odszkodowanie. Jednak prokuratura nie chce jej nawet udostępnić numeru polisy ubezpieczeniowej Geremka. Dziwnych rzeczy jest tu zresztą więcej.
Już w sierpniu "Głos" pisał, że początkowo zlecono powypadkową ekspertyzę biegłym z Poznania. Gazeta dowiedziała się, że mieli tak przygotować opinię, by była niejednoznaczna - i by winą nie można było obarczyć Geremka. Biegli odmówili, sprawa powędrowała więc do Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa. A czas biegnie.
Prokuratura zaprzecza by odmówiła udzielenia informacji na temat numeru polisy Geremka. A mimo to Edward Paterek wciąż go nie ma. Jeśli prokuratura nie stwierdzi, że to Geremek był sprawcą wypadku, Paterkowi zostanie droga cywilna. Wówczas to on będzie musiał udowodnić winę polityka.
Rzeczywiście - dziwne to wszystko. "Głos Wielkopolski" sugeruje, że ktoś stara się zatuszować sprawę wypadku - może w imię specyficznie rozumianej zasady "o zmarłych tylko dobrze".
O dziwacznej atmosferze "ciszej nad tą trumną" w polskich mediach już pisaliśmy. Zwracaliśmy uwagę, że media jakoś straciły zainteresowanie wypadkiem, gdy okazało się, że Geremek zginął typową śmiercią pirata drogowego - jechał za szybko i nie swoim pasem.
Wina eurposła jest raczej ewidentna. Dlaczego więc sprawa się ślimaczy? Dlaczego ofiary Geremka nie mogą się doczekać sprawiedliwości? Bo Geremek "wielkim Polakiem był"? I dlatego jest ponad prawem?
Gdy niedawno zginął Jörg Haider, jego partyjny kolega nie zawahał się przyznać, że Haider miał w chwili śmierci ponad dwa promile alkoholu we krwi. W Polsce trwają zaś jakieś dziwne, indiańskie tańce - dla ochrony pamięci o zmarłym?
Kiepsko służy pamięci Geremka fakt, że jego ofiara wciąż nie może wyegzekwować swych praw. A prokuratura tworzy wokół jego śmierci atmosferę niejasną, dziwaczną - i wstrętną.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska