Liga Polskich Rodzin nie odpuszcza. Wciąż próbuje ugrać coś dla siebie po awanturze o ratyfikację Traktatu Lizbońskiego. Materiał Pardon TV. Czytaj
Czołowi działacze tej partii zachęcają, by wziąć udział w ich sobotniej proserbskiej manifestacji w Warszawie. Szef LPR Sylwester Chruszcz reklamuje w blogu stosowny materiał wideo. Czytaj
Kolejna ekscentryczna - ale ciekawa! - hipoteza w spiskoidalnym blogu Na Zapleczu. Zdaniem jego autorów, sieroty po LPR mają szanse stać się najważniejszą figurą w wielkiej grze o kontrolę nad TVP. Czytaj
Oficjalnie Żydów jest w Polsce może ze 20 tysięcy. Nieoficjalnie - parę milionów. Knujących w ukryciu przeciw Polakom. Jak niegdyś Mickiewicz, Słowacki czy Stanisław August Poniatowski. Czytaj
Polska młodzież chce, by szkoła uczyła o seksie. Bo, jak się okazuje, nastolatki nad Wisłą to seksualni analfabeci, którzy pilnie potrzebują fachowej pomocy. Czytaj
Zaczęła się nieoficjalna żałoba narodowa po tragedii w Halembie. Pytanie, czy to musi tak wyglądać i czy musimy brać w tym udział. Czytaj
Dobrali się, trzeba przyznać. Czytaj
Beatyfikacja papieża osiadła na mieliźnie. Oficjalnie to sprawa procedur, nieoficjalnie - celowe wyhamowanie słynnego "Santo Subito". Czyżby JPII z jakichś powodów naprawdę nie zasługiwał na aureolę? Czytaj
Nastolatka zrobi bardzo wiele dla przedmiotów widzianych za sklepową szybą. No bo dlaczego nie? Czytaj
Tydzień temu w USA wywołał sensację tekst z "Newsweeka" - mówiący o tym, że Biblia nie zabrania małżeństw gejów. Ale jest nawet gorzej. Dokładnie przeczytane, Pismo Święte w ogóle homoseksualizmu nie odrzuca. Czytaj
Karol Karski z PiS rusza na odsiecz. Czytaj
W Internecie pojawiło się nagranie, które może narobić sporo kłopotów kandydatowi PO. Czytaj
Widzicie ten fotomontaż? Za jego umieszczenie w internecie 33 –letni nauczyciel angielskiego dostanie najprawdopodobniej pół roku więzienia w zawieszeniu, bo obraził uczucia religijne. Gdzie się to zdarzyło? A tu, w Polsce. Czytaj
Sylwester Chruszcz z LPR (Liga Polskich Rodzin – podobno nadal jest taka partia) postanowił sięgnąć po sprawdzony patent. Walczy z, jak sam to nazywa, "germanizacją". Już w 2006 roku postulował, by Niemcy wprowadzili polskie nazwy miast na drogowskazy. Nasi zachodni sąsiedzi używają bowiem takich nazw jak Stettin, Breslau, Warschau. Teraz Chruszcz postanowił skupić się na problemie lotniskowych tablic informacyjnych. O jego postulatach informuje TVP Info:
W interpelacji do Komisji Europejskiej, do której dotarł serwis internetowy tvp.info, Chruszcz domaga się interwencji w tej sprawie i dodania nazw polskich.- Na lotniskach we Frankfurcie, Monachium czy Berlinie nazwy na tablicach informujących o przylotach i odlotach są pisane tylko po niemiecku. Taki np. biznesmen z Hiszpanii może łatwo się pogubić, bo skąd ma wiedzieć, że Breslau to Wrocław – tłumaczy serwisowi tvp.info Chruszcz. – Można to rozwiązać chociażby tak, jak to robi Polska, i pokazywać nazwy i w jednym, i drugim języku np. Muenchen/Monachium – podpowiada europoseł.
Trzeba przyznać, iż polityk LPR ma w tym przypadku całkowitą rację. Konwencja wiedeńska z 1968 roku zaleca, by na wszelkich drogowskazach umieszczać nazwy miejscowości w języku kraju, gdzie leży dana miejscowość. Jak słusznie zauważył poseł Chruszcz Polska ściśle trzyma się zapisów konwencji. Na polskich drogowskazach np. Lwów to L’viv, a Drezno – Dresden.
Tymczasem Niemcy nie zamierzają honorować międzynarodowych ustaleń:
Poseł Chruszcz z tym problemem walczy już od pewnego czasu. – Widać było nawet małą poprawę. Kilka znaków zmieniono i do niemieckiego Stettin dopisano Szczecin. Niestety, nie była to stała tendencja i teraz znowu pojawiają się znaki wyłącznie po niemiecku – podkreśla Chruszcz. Jako przykład podaje drogę Berlin-Szczecin.
Problem być może nie jest zbyt istotny, ale warto poczekać na wyjaśnienia Komisji Europejskiej oraz Niemców. To faktycznie ciekawe, dlaczego nasi sąsiedzi nie potrafią się przekonać do polskich nazw?
Sama inicjatywa nie dowodzi jednak specjalnej lotności posła Chruszcza. Myślał, myślał, i wymyślił – odgrzać sprawę sprzed dwóch lat. Do utrzymania mandatu europosła raczej to nie wystarczy.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Nazwy niemieckie polskich miejscowości służą niemieckiej ludności a nie polskiej.
Postulaty ze wszech miar słuszne czasem się spełniają; tylko zwykle inaczej, niż się spełnić miały.
Na przykład, tanie państwo rzeczywiście Polska stopniowo się nim staje, ale tylko w tym sensie, że jest coraz tańsza dla Unii Europejskiej: listy przyznanych już unijnych dotacji do szkół wyższych czy inwestycji infrastrukturalnych skracają się z każdym tygodniem.
Podobnie z postulatem, aby postkomunistyczna lewica odcięła się wreszcie od swego historycznego bagażu i przestała sławić, na przykład, Gierka jako wzorowego gospodarza kraju albo Jaruzelskiego jako patriotę, który ocalił Polskę przed sowiecką okupacją. Do tego na razie daleko, ale kruszy się przywiązanie postkomunistów do innego z filarów komunistycznej propagandy przechwalania się historycznym sukcesem Peerelu, za jaki uznawano w nim powrót do macierzy ziem zachodnich.
Lewicowa europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg z godną podziwu śmiałością oznajmiła, że należy wrócić do historycznej nazwy Breslau, przynajmniej jako równoległej, bo przestańmy sobie opowiadać bajki Wrocław nic nikomu nie mówi i można sobie na tym połamać język. Dochodzi do rzeczy tak skandalicznych, że niemieccy koledzy europosłanki boją się przy niej używać nazwy Breslau, myśląc, że mogłoby ją to urazić. A nawet że, jak opowiada Gazecie inni jej znajomi Niemcy zagubili się na lotnisku we Frankfurcie, bo szukali w rozkładzie odlotów Wrocławia, a znaleźli Breslau, i nie wiedzieli, że to to samo.
To się co prawda nieco kłóci z argumentem posłanki, że używanie nazwy Breslau poprawi szanse promocyjne miasta, ale nie łapmy za słówka, tylko doceńmy śmiałą myśl. Oczywiście, gdyby zmienić nie tylko nazwę, ale w ogóle cały Wrocław na Breslau, byłoby jeszcze lepiej. Wszystko przed nami.http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/02/19/bres...
Walczyc to z lpr trzeba!!!
Ani Niemiec, ani Turek ani Chińczyk ani Japończyk.
A Polacy i bez nazwy wiedzą jak do domu wrócić.