Nadgorliwość, nawet w słusznej sprawie, przynosi czasem przerażające efekty. Czytaj
Polskie kodeksy pełne są zaskakujących przepisów - oto jeden z tych najbardziej absurdalnych. Czytaj
Ratując życie został narażony na zakażanie HIV. Teraz sam musi kupować sobie kosztowne leki, Ministerstwo Zdrowia mu nie pomoże. Chore! Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Brzmi to jak kiepski dowcip, ale - jak czytamy w serwisie Vagla.pl - sprawa jest poważna. Twórca tego serwisu - Piotr Waglowski - to prawnik specjalizujący się w regulacjach związanych z Internetem, a przy okazji niestrudzony tropiciel absurdów w polskich ustawach. Ten, który upolował teraz przebija jednak wszystko. Oto przepis ze znowelizowanego Kodeksu karnego, który wchodzi w życie 18 grudnia 2008 r.:
Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa określonego w art. 165 § 1 pkt 4, art. 267 § 3, art. 268a § 1 albo § 2 w związku z § 1, art. 269 § 2 albo art. 269a, a także hasła komputerowe, kody dostępu lub inne dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Z tego przepisu Waglowski wyciąga następujący wniosek:
Sieć linkami stoi, a linki to nic innego, jak "dane umożliwiające dostęp" do informacji przechowywanych w sieci teleinformatycznej (lub w systemie komputerowym). Linki, wyszukiwarki, BIP, media (w tym prasa), właściwie nie widzę dziedziny związanej z internetem, której nie dotyczyłby taki kunsztowny i chirurgiczny zabieg legislacyjny.
Co więcej, przepis o niemal tej samej treści jest już w obowiązującym Kodeksie karnym. W jego świetle - jak przekonuje Piotr Waglowski - właściwie wszystkie witryny internetowe w Polsce działają nielegalnie, łącznie ze stroną Sejmu, posłów i Prezydenta RP.
Oczywście, nikt za prowadzenie bloga czy portalu nie został skazany, ale czy sądy i prokuratury zawsze będą uznawały, że podawanie niektórych "danych umożliwiających dostęp do informacji przechowywanych w sieci teleinformatycznej [czytaj, na serwerze - BK]" nie jest szkodliwe społeczne? I o jakie dane chodzi?
Zanim to nastąpi taki Pardon też jest nielegalny jak - nie przymierzając - druki bezdebitowe. Taka wirtualna bibuła. A wklejając tu linki stajecie się wspólnikami przestępstwa. Co prawda, nie łączy nas omerta, ale chyba nie zamierzacie donieść o tym władzom.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Typowe polactwo, aż wychodzi potrzeba silnego cara z batem, by naród ten funkcjonował.
My jako obywatele nie zostaliśmy przypadkiem również zdelegalizowani????
Wychodzi że nas tak naprawdę nie ma...
LOL
POzdrowienia.