Dlatego na dostarczaniu kobiet, które będą do niej zmuszane, zarabia się na naszym kontynencie krocie. Czytaj
Marketing po polsku. Zapewne jest skuteczny, zwłaszcza teraz - wg "Dziennika" domy publiczne przed świętami przeżywają oblężenie. Czytaj
Myślicie, że sprzedają się tylko kobiety zepsute i zdesperowane? Szef burdelu pozbawi Was złudzeń!
Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Jak donosi "Rzeczpospolita":
Szczególne oburzenie wywołuje planowane uruchomienie domu publicznego przy rogu Potsdamer- i Kurfürstenstrasse. Tuż obok położona jest działka należąca do Polski, na której przed wojną mieściła się nasza ambasada. Jeszcze niedawno rozważano budowę w tym miejscu polsko-niemieckiego ośrodka spotkań młodzieży oraz centrum kulturalnego.
Ale z centrum nic nie wyszło. Dziś przy skrzyżowaniu znajdziemy sex shop, przed którym prostytutki łowią klientów. Planowana jest przebudowa budynku, aby mógł pomieścić kilkadziesiąt pomieszczeń najnowszego berlińskiego burdelu. Położonego bardzo atrakcyjnie, bo w pobliżu Placu Poczdamskiego.
Mieszkańcy okolicy, którzy nie chcą wychowywać dzieci koło domu publicznego, ślą listy protestacyjne, gdzie tylko się da. Na razie udało im się doprowadzić do procesu sądowego. Burmistrz dzielnicy, Ekkehard Band, skarży się mediom:
Prostytucja kwitnie w pobliżu szkół, szpitali i kościołów. Nie możemy tego tolerować!
Jednak właściciel budynku ani myśli rezygnować z planów. Prawdopodobnie wygra proces, po jego stronie stoją eksperci od problemów społecznych, którzy twierdzą:
Tworzenie gett sprzyja kryminalizacji środowisk świadczących usługi seksualne oraz wyzyskowi kobiet.
W ten sam ton uderza potężne lobby właścicieli domów publicznych, chcące działać w okolicach mieszkalnych, bo tam najłatwiej o klientów. Jak również urzędy podatkowe, ściągające z zarejestrowanych prostytutek podatki w wysokości 30 euro dziennie.
A jest z kogo ściągać - w Niemczech prostytucją zajmuje się prawie pół miliona kobiet. Oczywiście, tylko część jest zarejestrowana. Ale z pewnością lokowanie burdeli w dzielnicach mieszkalnych ułatwi państwową kontrolę i zwiększy dochody fiskusa, ostrzącego sobie zęby na dochody branży, której roczne obroty szacuje się na 14 miliardów euro!
To mniej więcej tyle, co w sieci handlowej Karstadt.
Lecz nie ma się co dziwić - z usług prostytutek korzysta codziennie ponad milion mężczyzn.
Gdyby założyć, że przeciętny klient odwiedza dom publiczny średnio raz w tygodniu, oznaczałoby to, że seks z prostytutkami uprawia co czwarty dorosły Niemiec.
To nie świadczy najlepiej o niemieckich mężczyznach. No, może poza tym, że mają pieniądze.
Ale co powiedzieć o kraju, w którym płatny seks - zamiast zmieścić się gdzieś na społecznym marginesie - staje się powszechnie realizowanym standardem?
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Co prawda u mnie takiego tloku az nie widac,wylaczajac starszych panow sapiacych przed oknami to jednak twierdze ze to jest potrzebne.
Placic 50euro za 20 minut moze tylko idiota!
A tacy bywaja.
Prostytucji nie zlikwidujemy.
Lepiej więc ją zalegalizować, dzięki czemu łatwiej chronić pracujące w tym zawodzie osoby przed wyzyskiem i przemocą.
Lewy Sierpowy - lewicowy punkt widzenia
http://lewysierpowy.blox.pl
Reszty sie domysl sam.
Brzydsze moze nie tylko zapasione kaszaloty.