Ekonomiści są zgodni: obserwowane osłabienie złotówki, choć poważne, to dopiero przygrywka. Będzie gorzej. Do załamania rynku włącznie. Czy czeka nas krach, a nawet rozruchy społeczne? Czytaj
W całej Polsce zamknięto właśnie lokale wyborcze, skończyła się cisza. Ale mało brakowało, by stało się inaczej. Czytaj
To było do przewidzenia. Zakłady powiązane z przemysłem stoczniowym znalazły się na krawędzi upadku. Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Dziewczyna była regularnie dręczona przez kolegów i koleżanki. Bez większego powodu. Czytaj
Rzecznik ostrzega. I ma rację. Sami zobaczcie. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Do końca maja Stocznia Gdynia zwolnić ma wszystkich pracowników - czyli aż pięć tysięcy osób. Tymczasem rozdano właśnie wśród nich biuletyny nawołujące do... odmawiania różańca.
Skąd pomysł, aby wzywać załogę do modlitwy? Marek Lewandowski, stoczniowiec i inicjator akcji, wyjaśnia "Gazecie Wyborczej":
Po II wojnie światowej Austria była podzielona na cztery strefy okupacyjne, jedną zajmowali Sowieci. Zdrowy rozsądek podpowiadał: tam, gdzie wojska radzieckie weszły, nigdy po dobroci nie wyjdą. Ale w 1948 roku Austriacy zaczęli masowo odmawiać różaniec - właśnie w intencji wycofania się okupanta.
Wówczas, twierdzi Lewandowski, zadziałało. Stał się cud: Sowieci się wycofali, a Austria zjednoczyła. Co tamte wydarzenia mają wspólnego z sytuacją w Gdyni? Też jest tragicznie. Uratować stocznię może tylko cud. A właściwie - kilka cudów.
Po pierwsze, musi się znaleźć inwestor. Po drugie, pojawić się muszą kontrakty na budowę statków. Po trzecie zaś, jakiś bank musi dać kredyt na budowę. A wszystkie trzy rzeczy w dobie kryzysy są, cóż, bardzo mało prawdopodobne.
Dlatego Lewandowski chce, by stoczniowcy pod specjalny numer telefonu wysyłali SMS-a z hasłem "różaniec" - oraz imieniem i nazwiskiem. Choć nie ma w planach zbiorowej modlitwy. Po co więc ta lista?
Chcemy wiedzieć, ile osób się zaangażuje w modlitwę. W Austrii różaniec odmawiało 10 procent obywateli. Wierzymy, że jeśli 10 procent załogi, czyli około 500 osób, włączy się do różańca, to też wygramy.
Szczerze podziwiamy gorliwość wiary pana Lewandowskiego.
Jednocześnie nachodzi nas pewna refleksja. Jeżeli w dzisiejszych czasach ludzi zaczynają się masowo modlić i publicznie o tym opowiadają, to chyba całkiem niezły obrazek tego, z jak poważnym kryzysem mamy do czynienia.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
http://www.goodbank4u.com
Młodzież chyba tylko dlatego chodzi do kosciola zeby miec wpis
Dała mi go w prezencie wychowawczyni we Francji za dobre wyniki w nauce.
Niestety nie uprzedziłem jej o swojej wierze...
Dawniejszy to jeszcze z początku podstawówki ...
NWO