Na jubileuszowym posiedzeniu klubu parlamentarnego PO premier strasznie wszystkich swoich posłów opieprzył. Efekt? Zrozumieli, że premier się boi. I oni też powinni. Czytaj
Oczywiście: również premierowi zdarzają się dziwne miny. Zwłaszcza, gdy mówi o kryzysie, i jak rząd będzie mu przeciwdziałał. Dzisiejsze zadanie jest więc następujące: o czym myśli Donald Tusk?
Czytaj
Jak tylko PO ogłosiła ustami Zbigniewa Chlebowskiego, że Donald Tusk to "naturalny" kandydat na prezydenta, pojawiła się pierwsza analiza nie dająca mu żadnych szans. Przez ten kryzys. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Tego nie wyklucza rozsądny przecież i opanowany "Newsweek". Spadający kurs złotego to nie tylko raptownie rosnące raty kredytów we frankach szwajcarskich, ale poważne kłopoty dla całego systemu finansowego. Mechanizm jest prosty: inwestorzy wycofują się z naszego rynku, sprzedając akcje i papiery skarbowe. Uzyskane w ten sposób złotówki wymieniają na waluty obce. Złotówek w obiegu jest dużo, więc tanieją. Najgorsze, że w takich momentach włączają się zazwyczaj spekulanci - działający w samych walutach.
Jak prognozuje w "Newsweeku" Miłosz Węglewski, Polska, która na tle Ukrainy czy Węgier była oazą spokoju, zaczyna się więc pogrążać. Złoty słabnie nawet wobec ukraińskiej hrywny. Niedawno pisano, że tylko patrzeć, jak na Ukrainie dojdzie do krachu. Teraz nie wiadomo już, u kogo prędzej. Błędy popełnili wszyscy będący u władzy. Gospodarka niby jest silna, ale za późno zredukowano stopy procentowe - ignorując światowe trendy.
Bardzo zaspał też Donald Tusk. Chorobliwy optymizm i kunktatorstwo rządu całkowicie przesłoniły mu wciąż pogarszające się okoliczności. Do tego doszedł od dawna zapowiadany wybuch opcji walutowych - tej bomby z opóźnionym zapłonem, jaką banki założyły pod naszą gospodarkę. Oraz rosnące koszta obsługi długu walutowego państwa i samorządów. Jest dziś tego 54 mld euro.
Nie są to sprawy abstrakcyjne, gdyż problemy państwa poprzez podniesienie kosztów życia już wkrótce mogą przełożyć się na niepokoje społeczne. Do tego wzrośnie zapewne bezrobocie. Podnoszenie podatków i cięcie wydatków socjalnych, jak przypuszcza wielu ekspertów, może doprowadzić na wiosnę do masowych protestów w całej Europie. Są już pierwsze oznaki. Zwracają na to dziś uwagę i "Newsweek", i "Wprost".
W Wielkiej Brytanii nasilają się sprzeciwy i pikiety w obronie miejsc pracy przed imigrantami. Hiszpanie protestują przeciw bezrobociu w masowych marszach. Brutalne rozruchy na Łotwie, Litwie i w Estonii były na czołówkach mediów. W Grecji rozpędzono protesty rolników, Ukraińcy żądają dymisji prezydenta Juszczenki, ogólnokrajowy protest sparaliżował 29 stycznia Francję.
Nawet spacyfikowane społeczeństwo rosyjskie demonstruje przeciwko Putinowi. Komentatorzy zapowiadają kataklizm społeczny na miarę roku 1968. Nieudolność polityków, którą ci właśnie pokazują, może spowodować żądania radykalnej przebudowy polityki europejskiej.
Oraz polskiej. W zapewnienia, że nas to wszystko nie dotyczy, w świetle ostatnich doniesień nie wierzy już chyba nikt. Niedawne wypadki w Rzeszowie mogą być zapowiedzią tego, co nas czeka już wkrótce. Gwałtowne protesty związkowców ze Stalowej Woli 5 lutego przeciwko podwyżkom cen prądu i bierności rządu były chyba wydarzeniem znacznie ważniejszym, niż można by wnosić po znikomym zainteresowaniu mediów.
Oczywiście - można do tego dorobić ideologię i mówić, że ludzie mają już dość XIX-wiecznej, drapieżnej wersji kapitalizmu i chcą wreszcie sprawiedliwości. Zwłaszcza w Polsce. Choć od wielu lat wmawia się jej mieszkańcom, że kraj rośnie w siłę a oni żyją coraz dostatniej, zdaniem GUS dostatek dotyczy tylko niewielkiej części narodu. Sytuacja, gdy najbogatsi zarabiają 13 razy więcej od najbiedniejszych, jest właściwa bantustanom, a nie krajom europejskim.
Ale nie w tym rzecz. Ludziom nie chodzi o ideologię. Czy PiS powróci na fali protestów do wladzy, jest więc wątpliwe. Ludziom chodzi o portfele. Nawet Jarosław Kaczyński nie jest tak cyniczny, by obiecać ludziom pośrodku głębokiej zapaści, że im je wypełni.
Słowem, nie chodzi tylko o Tuska: choć ewidentne wydają się jego zaniedbania i to, że z wyzwaniem kryzysu sobie nie poradził: grając na zwłokę, robiąc za mało i za wolno oraz bojąc się spadku popularności. Możliwe, że już wkrótce społeczeństwo wystawi ocenę całej polskiej polityce po roku 1989 - i że będzie ona rażąco sprzeczna z gigantycznym zadowoleniem z życia, jakie rzekomo deklarujemy w sondażach.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
cuda Tuska- mamy.
bo kto inny potrafi w ciągu pół roku z prężnej gospodarki Europy Środkowej doprowadzić do takiego stanu?
chyba, że Tusk ma w tym jakiś cel. Wysprzeda teraz wszystkie firmy państwowe dla ratowania budżetu, za marne pieniądze...co będzie doraźne na krótki okres czasu. Później kryzys minie i co się okaże? Że polskiego nie ma już nic, czyli jesteśmy zdani na łaskę zagranicznych inwestorów/rządów/lobbystów, którzy będą dowodzili naszą polityką jak im będzie dogodnie.
Skandal!
Przyjedzie kryska na... Michników, pedalstwo itp.
Ciebie to nie dotyczy, jak się zrobi szum pryśniesz Stąd pierwsza. W zasadzie nigdy cię Tutaj nie było.
Reszte socjalistycznych głupot ktore pani redaktor tutaj wypisała sobie daruję. Nie będziemy chyba mówili o kwestii sprawiedliwości w momencie kiedy nie mamy nawet podatku liniowego, a ci ktorzy drą mordy o tą sprawiedliwość tak naprawdę chcą większego socjalu czyli grabienia bogatych. Autorka by chętnie takiemu planowi przyklasnęła co jasno wynika z jej artykułu.