Polacy zapracowali w Wielkiej Brytanii na opinię, iż są doskonałymi fachowcami. Jak się okazuje, dotyczy to wszelkich zawodów. Także tego najstarszego. Czytaj
Polskie kobiety od dawna gustują w panach z południowych wybrzeży Morza Śródziemnego. Ostatnio jednak zauroczenie ognistym Arabem bywa wyjątkowo niebezpieczne. Czytaj
Polki mają specyficzne podejście do kwestii gwałtu. Otóż uważają, że skrzywdzona kobieta sama się prosi o swój los. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Jednym z mężczyzn, który ma skierowaną właśnie do takich pań ofertę, jest 42-letni Krzysztof. Pan do towarzystwa, a nie jakaś tam męska prostytutka. Przynajmniej on tak twierdzi.
Zanim zaczął zarabiać w taki sposób, pracował w banku - z wykształcenia jest ekonomistą. Ale pewnego dnia spotkał, starszą o 12 lat, bogatą kobietę, która obsypała go prezentami, a potem pieniędzmi (żeby "kupił sobie coś ładnego"). Spodobało mu się.
Z czasem powstał cennik. Wyjście do kina: 100 zł. Seks: 500 zł. Ale zazwyczaj płacą mu więcej, o czym opowiedział dziennikarzom "Gazety Wyborczej":
Te, z którymi się spotykałem, miały praktycznie wszystko. Piękne domy, samochody, dobrze prosperujące firmy, ale brakowało im miłości. Czuły się niekochane. No i są zubożone w sferze seksualnej.
Twierdzi, że jest przyzwoitym facetem, który robi coś dobrego:
Jest tyle nieszczęśliwych kobiet, którym mogę pomóc. To sprawia mi przyjemność. Ale czekam na prawdziwą miłość, wierzę, że kiedyś się zjawi.
Jak romantycznie. Zanim to jednak nastąpi, Krzysztof będzie mógł jeszcze całkiem sporo zarobić. Bo klientek mu nie braknie.
Bogate Polki coraz częściej korzystają z usług męskich prostytutek... Wróć! Z usług mężczyzn do towarzystwa. Może to i lepsza nazwa, bo przecież nie zabierają ich tylko do łóżka. Więcej czasu spędzają z nimi w towarzystwie właśnie, prezentując jako kochanków lub przyjaciół. Koleżankom, znajomym z pracy, a nawet rodzinie.
Chętnie płacą za to, by ukryć przed otoczeniem - i przed sobą - swoją samotność.
Równouprawnienie ma, jak widać, wiele twarzy. Ta akurat jest smutna.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Zwykly "żigolo",a nie pan do towarzystwa.
Ludzie sie strasznie staraja ,żebu gó..no nazwac = "czekoladą".
Katastrofa ....
...
www.tnij.com/grabur