Ze specyficznie funkcjonującego biura Jarosława Kaczyńskiego nabija się marszałek Niesiołowski. Czytaj
Prezes PiS gada tylko z mężczyznami, którzy stoją. Czytaj
Serial "Jarosław i borowiki" to groteska do kwadratu. My, zwykli śmiertelnicy do prezydenta niepodobni, nie mamy szans tego zrozumieć. Czytaj
Czy potrzeba seksu zawsze przeważa nad rozsądkiem? Dowiemy się tego w wielkim eksperymencie, który zostanie przeprowadzony za kilka miesięcy. Czytaj
To nie żart, to nauka. No, prawie. Czytaj
Dziewczyna była regularnie dręczona przez kolegów i koleżanki. Bez większego powodu. Czytaj
Jest śmiesznie i nikt nikogo o antysemityzm nie posądza. No, prawie. Czytaj
Skandal goni skandal. W tej samej szkole! Czytaj
Warszawskie gimnazjalistki już wiedzą jak sobie radzić w życiu. Czytaj
Gimnazjalistka stojąca przy taśmie 24 godziny non stop - to zwykły widok w jednym z zakładów pod Legnicą. Czytaj
Rzecznik ostrzega. I ma rację. Sami zobaczcie. Czytaj
Uciemiężona maturzystka staje się nową gwiazdą walki o wolność. Czy o co oni tam teraz walczą. Czytaj
Brytyjscy bezrobotni z okolic Norwich są zszokowani nową strategią jednej z miejscowych firm. Czytaj
Nieznani sprawcy włamali się do biura Jarosława Kaczyńskiego w Koszalinie. Prezesowi znikł cenny laptop, który mógłby posłużyć jego następcy za gwóźdź. Sprawę bada policja, podaje TVP.info. Zdarzenie miało miejsce w środę albo nawet w nocy z wtorku na środę.
Jak mówi TVP.info tamtejszy poseł PiS Czesław Hoc, laptop był nowiutki, przysłany miesiąc wcześniej z biura organizacyjnego PiS:
To nowy komputer, oznakowany, ze wszystkimi zabezpieczeniami. Złodziejowi trudno będzie go sprzedać, żeby nie zwrócić na siebie uwagi.
Hoc jest zdziwiony, że włamywacz poszedł prosto do pokoju prezesa PiS (który nota bene do biura zbyt często nie zagląda), omijając inne atrakcyjne pomieszczenia. Złodziej musiał wiedzieć, do kogo się włamuje, konkluduje poseł Hoc. Policja jest dużo ostrożniejsza, mówi, że szczegółów na razie podać nie potrafi, ale bada sprawę.
Co innego poseł Hoc. On już wie:
Ktoś włamał się do domu szefa kampanii wyborczej Jacka Kurskiego, pobito Annę Cugier-Kotkę. To zaskakujący zbieg okoliczności.
I dobrze kombinuje, bardzo dobrze. Platforma aresztuje szefa kampanii, Platforma bije Cugier-Kotkę, Bóg jeden wie, co jeszcze może zrobić Platforma. To może być afera na miarę słynnej Watergate. Dlatego trzeba sprawdzić dokładnie wszystkie pomieszczenia, czy nie zainstalowano podsłuchów. I korytarze, bo tam mogli rozrzucić skórki od bananów. A przecież jest ważne, żeby prezes mógł swobodnie rozmawiać i nie potknął się o jakieś badziewie.
Kiedy już do biura w Koszalinie zajrzy. Oby czynił to częściej niż w przypadku tego słynnego w Białogardzie, które poczciwi ludzie z toaletą mylą.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
A co z pistolecikiem ? Czy też był w biurze?
Tym tekstem przekroczyła Pani granice dobrego smaku i zbliżyła się do rynsztoka dziennikarskiego. Pani ironiczna, szydercza złośliwość stawia Pani świadectwo kompletnego przez Panią rozchwiania emocjonalnego.
Jeżeli Pani ładnie poprosi to uniżenie prześlę Pani pachnąca chusteczkę do wytarcia z Pani ust pojawiającej się na nich "wsciekłej" piany-śliny.
Radziłbym też spojrzeć od czasu do czasu w lustro... może wtedy przerazi się Pani swojego odbicia i "oprzytomnieje".
Pozdrawiam (chociaż nie wiem czy powinienem)
On nie schowa jednak głowy w piasek.
(chociaż ma malutką)
Prędzej włoży palec w ....
Ostatnio dobrze zrobił Ziobrze.
="Choć już "
Po konferencji prasowej