Ze specyficznie funkcjonującego biura Jarosława Kaczyńskiego nabija się marszałek Niesiołowski. Czytaj
Prezes PiS gada tylko z mężczyznami, którzy stoją. Czytaj
Ziobro może sobie do woli marzyć o przywództwie. PiS wciąż jest ślepo zapatrzony w swego wodza. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Nieznani sprawcy włamali się do biura Jarosława Kaczyńskiego w Koszalinie. Prezesowi znikł cenny laptop, który mógłby posłużyć jego następcy za gwóźdź. Sprawę bada policja, podaje TVP.info. Zdarzenie miało miejsce w środę albo nawet w nocy z wtorku na środę.
Jak mówi TVP.info tamtejszy poseł PiS Czesław Hoc, laptop był nowiutki, przysłany miesiąc wcześniej z biura organizacyjnego PiS:
To nowy komputer, oznakowany, ze wszystkimi zabezpieczeniami. Złodziejowi trudno będzie go sprzedać, żeby nie zwrócić na siebie uwagi.
Hoc jest zdziwiony, że włamywacz poszedł prosto do pokoju prezesa PiS (który nota bene do biura zbyt często nie zagląda), omijając inne atrakcyjne pomieszczenia. Złodziej musiał wiedzieć, do kogo się włamuje, konkluduje poseł Hoc. Policja jest dużo ostrożniejsza, mówi, że szczegółów na razie podać nie potrafi, ale bada sprawę.
Co innego poseł Hoc. On już wie:
Ktoś włamał się do domu szefa kampanii wyborczej Jacka Kurskiego, pobito Annę Cugier-Kotkę. To zaskakujący zbieg okoliczności.
I dobrze kombinuje, bardzo dobrze. Platforma aresztuje szefa kampanii, Platforma bije Cugier-Kotkę, Bóg jeden wie, co jeszcze może zrobić Platforma. To może być afera na miarę słynnej Watergate. Dlatego trzeba sprawdzić dokładnie wszystkie pomieszczenia, czy nie zainstalowano podsłuchów. I korytarze, bo tam mogli rozrzucić skórki od bananów. A przecież jest ważne, żeby prezes mógł swobodnie rozmawiać i nie potknął się o jakieś badziewie.
Kiedy już do biura w Koszalinie zajrzy. Oby czynił to częściej niż w przypadku tego słynnego w Białogardzie, które poczciwi ludzie z toaletą mylą.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
KOLEJNYM RAZEM WYSŁAC TAM KIESZONKOWCA MOZE JARKA UKRADNIE W SUMIE ZMIEŚCIŁ BY SIE DO WORA :P
Nie dość, że pił kulturalnie kawkę z oficerami SB, gdy ZOMO lało niewinnych stoczniowców na ulicach, to jeszcze ten "bohater" próbował wystawić własnego brata, gdy przyszli do niego na kawkę wysłannicy od gen. Kiszczaka.
I nie dziwię się, że teraz nie umie się przyznać, że nie ma już męża, bo wszyscy jego partnerzy odwrócili się od niego. No może nie wszyscy, bo ostatnio, w Klarysewie leczył zerwany tył..