Ci mili państwo tak już mają, że czasem lubią przesadzić. Ale tym razem chyba nie wiedzieli, co robią. Czytaj
Wygląda na to, że Wyborowa S.A. z Poznania reklamuje w Szwajcarii swój koronny produkt, wódkę Wyborowa, za pomocą ciekawej, opartej na walących w Polaków jak w bęben stereotypach kampanii. Czytaj
Trwa kryzys finansowy, a banki muszą przecież jakoś zdobywać klientów. W twardej walce sięgają więc po ostatnią reklamową broń – viral. Czytaj
Po co oni to robią? Czytaj
"Kryminalne władze" dokonują kryminalnych czynów? Czytaj
Brutalna prawda prosto w oczy. Czytaj
Niewygodna prawda o katastrofie pod Smoleńskiem. Czytaj
Rocznicowy pokaz miłości bliźniego trwa. Czytaj
Można odetchnąć pełną piersią. Czytaj
Zjazd "Solidarności" to miał być mecz do jednej bramki. Ale coś poszło nie tak. Czytaj
Tak plecie szef parlamentarnego zespołu zajmującego się katastrofą smoleńską. Czytaj
Jest na to wyrok sądu. Czytaj
Plakaty z hasłem o "zaje... wyprzedaży" (na których jednak pierwszy wyraz nie został wcale wykropkowany) zachęcają mieszkańców Chełma do zakupów - donosi "Dziennik Wschodni". Zobaczyć można też inne - z okrzykiem "o kur...ka". Tylko że dwie ostatnie litery są ledwie widoczne. Kojarzy się to jednoznacznie ze słowem, o którym Sławomir Mrożek powiedział, że powinno się znaleźć w polskiej konstytucji.
Dziś w tej sprawie interweniowała straż miejska. Mężczyzna, który wieszał plakat w centrum miasta, został ukarany mandatem. Jak przypominał jeden ze strażników:
Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do półtora tysiąca złotych albo karze nagany.
Przedstawiciel straży miejskiej dodał, że wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające w sprawie gorszących billboardów. Ma ono doprowadzić do postawienia prezesa firmy reklamującej się w ten sposób przed sądem.
Ale przedstawiciele przedsiębiorstwa nie mają sobie nic do zarzucenia. Jolanta Kamińska, która przygotowywała kampanię reklamującą wyprzedaż, wyjaśnia:
Zanim zamówiliśmy billboardy, konsultowaliśmy ich treść z prawnikiem. Sprawdziliśmy także w słowniku języka polskiego, że słowo "zaje...”, to po prostu intensywne użycie słowa "fajnie”.
A nie było tam nic o tym, że wyraz ten jest wulgarny? Na co bardzo jednoznacznie wskazuje czasownik, od którego pochodzi. Po co więc rżnąć głupa i udawać, że "zaje..." znaczy tyle, co "bardzo fajnie"?
Kamińska dodaje jednak, że plakaty znikną już w przyszłym tygodniu. Ale nie dlatego, że gorszą mieszkańców. Po prostu spełniły już swoją rolę - wywołały zainteresowanie. Czy przełoży się ono na zwiększenie sprzedaży? Niestety - bardzo możliwe. Trudno nam sobie wyobrazić, by Polacy w ramach protestu przeciw wulgaryzmom nie skorzystali z promocyjnych cen.
Czyżby tak więc miała wyglądać przyszłość polskiej reklamy?
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
wy za to z o2.pl - pardony i pudelki zawsze stoicie na straży moralności i porządku.
...
www.tnij.org/noster2009
1. posp. bardzo intensywny
2. posp. robiący duże wrażenie
zajebiście
ciekaw jestem, z czym to kojarzy Daniel ...
głodnemu chleb na myśli ?