Brudne śpioszki.......
Działania na szkodę państwa polskiego, pan Kaczyński raczy tłumaczyć potrzebą wewnętrzną urzędnika państwowego w dochodzeniu "prawdy"........., a tą prawdą ma być oczywiście pisowska teoria zamachu smoleńskiego, najlepiej z udziałem wraźej partii PO.
Upadająca spiskowa teoria, ta oręż w rekach wojującego prezesa, będzie trudna do zastąpiona..........,
ale przeciesz geniusz wodza, głoszony nawet przez, zdawałoby się, poważnych i rozsądnych ludzi jest w zakresie tworzenia teorii spiskowych nieograniczony.
I na koniec pytanie retoryczne: dlaczego szkodniki nie ponoszą odpowiedzialności?

Bo mi się wydaje, że tak, bo przecież jego kuzyn, Wilhelm ŚWIĄTKOWSKI i drugi ukochany wujcio Jarka i Lecha, pewnych bliźniaków dwóch, z których jedej jest zimy z winy drugiego, był w latach 1950-1954 Prezesem Naczelnego Sądu Wojskowego, w okresie najstraszniejszego apogeum stalinowskich mordów na Polakach, i odpowiada za bestialskie, drakońskie i przestępcze działania tego podmiotu, które były aż tak straszne i nieopisane, że sami komuniści zdecydowali się rozliczyć tego stalinowskiego ludobójcę, powołując specjalną komisję Mazura, która już a 1956 roku rozliczyła tego sowieckiego krwiopijcę z bezmiaru jego bestialstwa, jakiego się dopuścił!
Bo chyba nie dla tego, że Henryk ŚWIĄTKOWSKI, na rozkaz Stalina i Berii, już na WIOSNĘ 1945 roku (!!!) nazazał wszcząć "śledztwo", którego celem miała być nieudolna próba zrzucenia winy za straszliwy Mord Katyński na faszystów, którzy wtedy jeszcze się bronili, do którego to użył swego wiernego psa, Jerzego Sawickiego (włas. Izydora Reislera, Żyda ze Lwowa, w czasie wojny agenta Gestapo).
Bo ja mam wątliwości i muszę o tych dwóch bliskich członków rodziny Kaczyńskich, zapytać Jarka albo mame Jadwigę!
I już teraz wiem, dla czego tate Rajmund, jako jedyny AK-owiec, po niespełna jednodniowym udziale w Powstaniu Warszawskim i wielkiej ranie w mały paluszek, dostał odznaczenie Virtuti Militari, a mame Jadwiga, jedyna sanitariuszka AK w leśniczówce niopodal Starachowic, już w 1949 roku dostali piękną trzypiętrową willę na Żoliborzu oficerskim, zabraną przez czerwony reżim rodzinie Bohatera z 1920 roku, majora Lisa-Kuli, który oddał swe młode życie na Kresach Wschodnich po to, by zatrzymać czerwoną zarazę i bolszewickich morderców, idących na Europę!
Gdybym ja miał takich strasznych katów Narodu Polskiego i wiernych sługusów Stalina i Berii, jak Jarek i Lech, jako swą bliską rodzinę, to też dostałbym taką willę!
I też mógłbym jeździć na Zachód już w latach 50-tych, jak mame Jadwiga!
I też mógłbym zostać komunistycznym aparatczykiem, wykładowcą poligramoty na Politechnice Warszawskiej, jakim był tate Rajmund!
I też byłbym stalinowskim bobasem, gdybym urodził się 18 czerwca 1949 roku, jak pewni bliźniacy dwaj!
I też byłbym, niestety, obrzezany, w dniu 26 czerwca 1949 roku w synagodze im. Nożyków w Warszawie!
Dziwi mnie to, bo pułkownik Wilhelm ŚWIĄTKOWSKI był przełożonym kapitana Stefana Michnika!
Dla tego Rajmund wkręcił się w PW, a potem, gdy tylko zdobył skład swego pododdziału, co zajęło mu tylko jeden dzień, udał wielką ranę w mały paluszek i zbiegł z PW (po prostu zdezerterował) i uciekł na czerwoną stronę.
Dla tego potem, żeby przymaskować jego prawdziwą funkcję, by mógł po wojnie dalej infiltrować środowiska AK-owskie, "dostał" order Virtuti Militari (jako jedyny AK-owiec, który uczestniczył w powstaniu tylko jeden dzień i zdezerterował z niego udając ranę). Order ten załatwili mu jego przełożeni operacyjni z NWKD , zaniedługo po upadku powstania, gdy trzymali w swych kazmatach na Łubiance wielu wysokich oficerów polskich, biorących udział w Powstaniu.
Było to sprytne zagranie NWKD , by zbudować Rajmundowi fałszywy "nimb" bohatera z PW i na bazie tego, Rajmund mógł skuteczniej rozkładać środowiska AK-owskie, hipnotyzując swym VM indagowanych ludzi z AK. Dało mu to bogaty dorobek w demaskowaniu ludzi z AK, dzięki jego "pracy" piwnice MBP na Rakowieckiej nigdy nie były próżne.
Szczegóły tych strasznych rzeczy opublikujemy przed wyborami, łącznie ze wspólnymi fotografiami pewnej Jadwigi, pewnego Rajmunda z bolszewickimi oprawcami Narodu Polskiego - Wilhelmem i Henrykiem ŚWIĄTKOWSKIMI - ich bliskimi krewnymi - a wtedy - w latach 1945-156 - stalinowskimi katami Narodu Polskiego.
Krzywy pysk, wredna natura, chłodne wyrachowanie i cynizm.
Po prostu - pełne żydostwo!
I tylko jak to jest możliwe, że Jarek - jest Wolakiem, skoro jego siostrzenica - to arcyżydowska rodzicożerka?
Tak więc - wiecie więc - że Jarek, który aż podarł sobie tam z tyłu - osobnikiem takim nie jest.
Nie ma straszliwszego świństwa - niż panicznie skrywana pederastia!
Łaczę sie w "bulu" ubolewajac nad Twa głupotą .